Blog > Komentarze do wpisu
SZANUJEMY PAŃSKĄ OPINIĘ, ALE NIC NAS ONA NIE OBCHODZI, CZYLI ULICA NEHRU...
Tego typu postawa jest powszechna i dotyczy każdego tematu: zajmuj się czym innym, tylko nie naszym fiksum dyrdum. Na przykładzie nazwy warszawskiej ulicy .Nehru doskonale to widać. Zepsujemy sobie i ogłosimy to jako nasz sukces. Przypomina to czasy komuny, gdy autobus ramowy Jelcz zastąpił samonośnego chaussona (podobnie san H-100 zastąpił sany samonośne). Wożenie ciężkiej ramy kosztowało masę paliwa, zbyt wysoką podłogę oraz w ogóle wielki krok wstecz... Wobec takiej potraktowania zmuszony jestem upublicznić moją opinię (także o tym jak należy zmieniać nazwy i czy w ogóle. Może temu i owemu jednak się to przyda i stopniowo rozumienie spraw profesjonalnej eksploatacji będzie się rozszerzało. Choć na pewno zawsze będę miał o czym pisać.

Trzeba dodać, że ekspertyzy eksploatacyjne weryfikuje się za pomocą kotrekspertyz i to na odpowiednim poziomie, a nie za pomocą swojego (często urzędniczego) widzimisię. Oczywiście czasami urzędnicy też bywają ekspertami, ale wtedy widać, że nie piszą o d Maryni.

Ulica Nehru istnieje od wielu lat.

Tabliczki z nazwą Jawaharlala Nehru są tylko przy Czerniakowskiej. Ulica miała być kiedyś przedłożona. Tymczasem już na końcu widocznego budynku jest nazwa Polski Walczącej, a tu usiłuje się usuną te tabliczki. Fot. Rafał Wodzicki

W związku z budową tzw. Czerniakowskiej-bis jak zwykle sprawy nazewnictwa są ustalane w ostatniej chwili i bez zachowania zasad. O ile nazwano część południową Polski Walczącej, nawiązując do istniejącego kopca Powstania Warszawskiego, o tyle druga część – nosi od lat nazwę Jawaharlala Nehru – pierwszego premiera Indii. Obecnie trwają naciski, by i tę część – za zakrętem – też nazwać Polski Walczącej, bo ma to być lepiej.

Miałem się w tej sprawie nie odzywać, znając stałą zasadę lekceważenia moich ekspertyz przez Miasto, ale nie mogę jednak się zgodzić z kolejnym przykładem tworzenia bałaganu nazewniczego. Jak wiadomo sieć uliczna (w tym trasy) składa się z odcinków o różnych nazwach. Nie powinno się też zmieniać nazw bez potrzeby głęboko uzasadnionej. W tym przypadku takiego uzasadnienia nie ma na pewno. Zabawy nazwą Nehru, co to ma być przeniesiona gdzieś indziej świadczą o braku zrozumienia roli nazw w strukturze miasta. Także braku szacunku dla premiera Nehru (jego córka Indira Ghandi przejechała tuż przede mną). Nie mogą być one przedmiotem dowolnych działań, jak to ciągle mamy w „jadłospisie”. Nie można za to zmienić nazw wadliwych, bo „się ludzie przyzwyczaili”.

 Ul. Nehru jest od lat przedłużeniem Gagarina

Tabliczki z nazwą Nehru. Na wprost - ul. Gagarina. Na Czerniakowskiej róg Gagarina zawodzi znana piosnka. Gdzie apteka była słynna restauracja Sowa i Przyjaciele (Karczma Słupska). Fot. Rafał Wodzicki

Jak napisałem w moim artykule na blogu (Jak zmieniać nazwy i czy w ogóle), nazwy są przede wszystkim lokalizatorami miejsc, a dopiero w drugiej kolejności upamiętnieniami. Czasami można przenieść nazwę z powodów wyjątkowych. Zrobiono tak z nazwą placu Jugosłowiańskiego na Grochowie, który zastąpiła ulica na Gocławiu, czy też projektowanej ulicy Radiowej przeniesionej na Bemowo, bo po prostu projekt zanikł. Bardzo złe jest natomiast zastąpienie nazwy Parczewska (początkowo Mimośrodowa) na Kakowskiego, bo deweloperowi się nie podobała. Nieważna się okazała historia dzielnicy, a także upamiętnienie związane z okolicą Parczewa – pełną historii. Kardynał mógł mieć ulicę gdzie indziej (ma związek z moją matką i historią, jak wiadomo). Znamy też okoliczności wędrówki nazwy Żymirskiego.

W przypadku nazwy Nehru jest to rzecz ustalona od wielu lat i nie zachodzi, żadna zmiana w planie ogólnym. Ulica Polski Walczącej nie musi dochodzić do Czerniakowskiej, co niektórym się wydaje ułatwieniem systemowym, bo trasa musi mieć jedną nazwę. Jest to rozważanie dyletanckie, które doprowadziło już do niejednego bałaganu w Warszawie. To, że jest tam Kopiec (widziałem jak go sypali!) nie znaczy, że przestały obowiązywać zasady. Tłumaczenie, że ambasada Indii się zgadza jest niepoważne, bo traktuje nazwę jako tabliczkę do przeniesienia, a nie jako element krajobrazu informacyjnego miasta oraz upamiętnienie naprawdę ważnej postaci historycznej. Ambasada z natury rzeczy jest dyplomatyczna.

 W jakim celu chce się likwidować ul. Nehru?

Odcinek od zakrętu i ulicy Grupy AK Północ do Czerniakowskiej (w głębi) powinien się nazywać Jawaharlala Nehru, a nie Polski Walczącej. Fot. Rafał Wodzicki

Tak więc, jako ekspert nazewnictwa po praz kolejny sprzeciwiam się tego typu postępowaniu i zachęcam do zapoznania się z zasadami, które opisuję na blogach. Domagam, się też prawdziwego szacunku, a nie zbywania tekstami „szanuję pana, ale zrobimy tak jak chcemy”. Ja rozumiem, że decydent ma takie prawo, ale też powinien rozumieć, że eksperta nie zbywa się w ten sposób, a co najwyżej weryfikuje za pomocą ekspertów co najmniej tej samej klasy. Nie za pomocą głosowania co się podoba nie znającym się na rzeczy. Dotyczy to wszystkich dziedzin, gdzie podobnie psuje się projekty. Odpowiedzi udzielają osoby niekompetentne, które mają za zadanie „spławić go jakoś”, a nie umiejące argumentować i ustalać prawdę.

Tak więc nazwy J. Nehru i Polski Walczącej wcale nie wchodzą w konflikt. Należy w ogóle powstrzymać tego typu działania w mieście oraz doprowadzić do porządku to, co już zostało zepsute z MSI i Parkiem Paderewskiego na czele .

(-) Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji, varsavianista

PS. Polską Walczącą była m. in. moja matka oraz inne osoby z rodziny.






niedziela, 20 stycznia 2019, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
2019/04/16 09:12:53
Dziś tryumfalnie ogłoszono: Hinduski premier nie będzie już patronem ulicy. Czytam to z zażenowaniem, bo to kolejny przykład wprowadzania bałaganu nazewniczego o to jeszcze pod szyldem Polski Walczącej.
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl