Blog > Komentarze do wpisu
Zadośćuczynienie za utracone więzi
Kancelaria Czerkawski Odszkodowania tryumfalnie ogłosiła, że za utracone więzi dla rodziny poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych należy się zadośćuczynienie. Przytacza się przykład dziecka, które na skutek obrażeń mózgu stało się niezdolne do pełnego kontaktu. Jej rozwój zatrzymał się na poziomie dwóch lat, gdy zdarzył się wypadek. Kancelaria nawiązała kontakt z matką w 2015 roku i zdecydowała przeprowadzić tę sprawę. Dla matki już zresztą uzyskano rentę, która podwyższyła komfort życia.

Pani ta była jedną z pierwszych, która wystąpiła do ubezpieczyciela z tego typu roszczeniami - za utraconą więź z córką. Oczywiście sąd trafiła do sądu, bo przecież potrzebna jest podkładka dla jakiejkolwiek decyzji. Sąd znów oczekiwał wykładni Sądu Najwyższego! Ten wydał w tym roku orzeczenie – nazwane przełomowym. Dopiero on musiał wskazać, że zadośćuczynienie się należy!!!! Konsekwencją był wyrok: 128 tysięcy złotych zadośćuczynienia! Kancelaria uznała to za swój wielki sukces, bo była pionierem w tego typu sprawie. Widać było warto, jak napisała.

Dawno temu zwracałem uwagę na to, że sąd nie dopuszczał latami do zmiany parabiegłych z rodk w sprawie dziecka, argumentując to tym, że „jest rejonizacja”! Nakładało się to oczywiście na przewlekłość rujnując więź córki z ojcem. Sądy w ogóle nie reagowały na informacje o tym, posuwając się często do zakrzykiwania lub niedopuszczania do rozpatrywania pism w tej sprawie.

Jako biegły tegoż sądu w dziedzinie inżynierii eksploatacji oczywiście wiedziałem, że w sprawach o wypadki eksploatacyjne (w tym komunikacyjne) się powołuje często drugiego biegłego. Sam byłem weryfikowany w ten sposób po napadzie np. ubezpieczyciela, który posługiwał się pseudobiegłym. Otrzymałem wtedy gratulacje od drugiego biegłego i podziękowania od strony, która, jak się okazało mówiła prawdę o przebiegu wypadku. Pseudobiegłymi posługuje się i wymiar sprawiedliwości, który nawet nie może zrozumieć zupełnie systemowych wskazań błędów. Pyta się ciągle, ale o co mi chodzi – jak mało pojętni ludzie.

Pisałem o tym dysonansie w pismach procesowych, co poskutkowało tym, że sąd posłużył się przeciwko mnie kolejnymi pseudobiegłymi – nawet utytułowanymi. Po prostu zajmował się robieniem ze mnie wariata wg wskazań matki, czyli niszczył moja więź. Żadna weryfikacja nie była możliwa, choć jako ekspert dość łatwo wykazałem wszystkie błędy. Sędzia pokrzykiwała, że tu mówię o przewlekłości (niech pan nie używa gazetowych określeń), a tu gram na zwłokę! Że niemożliwe tak nieetyczne postępowanie sędzi? Ależ możliwe i to nie tylko tej. Przecież chodziło mi o zachowanie więzi z córką!

Zrywanie więzi na chama
Fot. Rafał Wodzicki: Rwanie więzi z córką widoczne jest na tym zdjęciu – córka odwraca się i zakrywa usta, zeny nie było widać, że się przy ojcu śmieje. Została ona celowo zdemolowana przez matkę oraz przez brak profesjonalizmu wymiaru sprawiedliwości. To był jeden z ostatnich spacerów przed 19 laty...

Wszelkie zawiadamianie ministerstwa, a następnie, na jego wniosek (bo nic nie może) prezesów było zbywane: nic się nie stało, wszystko w porządku. Nikogo nie raziły te zjawiska i nikt się nie przejmował jakimś tam zrywaniem więzi i pozbawianiem mnie możliwości opieki nad córką, która dostała się w ręce ludzi nieodpowiedzialnych, w bardzo trudne warunki. Oznaczało też niemożność wzajemnej pomocy, a na starość - zupełne osamotnienie.

Niewyobrażalna pogarda i celowe marnowanie potencjału eksploatacyjnego (techniczno-finansowego) wymiaru sprawiedliwości wręcz poraża. Jak jego organa mogą nie rozumieć takich prostych zjawisk. Jak to jest, że to Sąd Najwyższy musi wskazywać drogę w tak oczywistych sprawach? Jak wiadomo Sąd Najwyższy często też nie pomaga, bo nie jest prostą trzecią instancją. Czyli wszystko zależy od przypadku! Jeśli nie używać twierdzeń o pogardzie trzeba to odkreślić jako nieprofesjonalizm. To brak zrozumienia zasad eksploatacji systemów, które chce się oceniać u innych. U siebie nie wychodzi! A przecież w każdym procesie o to chodzi, nawet jeśli sędziowie nie mają pojęcia o inżynierii eksploatacji.

Oczywiście próbowałem też zwrócić uwagę tej kancelarii, ale – niestety nie podjęła ona tematu. Zapewne za kilka lat to będzie kolejny sukces, już bez wspomnienia o mnie. Bo że ta zbieżność zostanie zauważona - jest pewne. Ile jeszcze jednak dzieci i dorosłych zostanie tak skrzywdzonych i to za nasze pieniądze? Bo przecież podatki to nasze pieniądze i powinny być wydawane racjonalnie, a nie na krzywdzenie ludzi, w tym dzieci.

Duże odszkodowania i zadośćuczynienia to często jedyny sposób na powstrzymanie negatywnych tendencji i wymuszenie odpowiedzialności za działania podejmowane za nasze pieniądze, ale przeciw nam. Oczywiście także choć częściowa naprawa, często ogromnych szkód. Nie tak dawno przyznano też zadośćuczynienie od szpitala za odmowę aborcji w określonej sytuacji: 250 tysięcy złotych. A tu od pokrzywdzonych domagają się kolejnych spłat za to, że mają „szczęście” być pokrzywdzonymi... Za to, że została przemocą zerwana więź i że uniemożliwiono im pomoc alienowanym dzieciom.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji





środa, 22 sierpnia 2018, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: RJW, *.adsl.inetia.pl
2018/09/08 19:20:04
Widzę, że mało ludzi rozumie jak to jest ważny temat eksploatacyjny. Prawidłowe egzekwowanie zadośćuczynień i odszkodowań znacząco wpływa na jakość systemów eksploatacyjnych. Zagrożenia z ich strony istotnie się zmniejszają.
-
2018/12/27 08:50:55
Z takimi sprawami różnie bywa, często są spore problemy z dochodzeniem o swoje. Jednak jak najbardziej warto próbować i walczyć
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl