Blog > Komentarze do wpisu
Drogi rowerowo-piesze na moście Łazienkowskim.
Otwarte niedawno ścieżki dobudowane do mostu Łazienkowskiego były zapowiadane już przy jego odbudowie po pożarze. Warto napisać dwa słowa przy tej okazji. Otóż trzeba się cieszyć, że brakujący w sieci rowerowej odcinek w końcu zrealizowano. Tak naprawdę gdyby nie pożar trzeba by wciągać rowery rynnami przy schodach. Oczywiście lepsze było tamto rozwiązanie niż nic. Ruch rowerowy, jak i pieszy tu przecież niewielki. Ale nowa inwestycja przyniosła nową myśl.

Dawno temu szedłem przez most Słowackiego Powstania Narodowego na Dunaju w Bratysławie, gdzie właśnie ruch pieszy i rowerowy odbywa się po dolnym pomoście od samego początku. Górą, koło samochodów wręcz nie można. Tak było od początku.

 Dolny pomost mostu w Bratysławie

Most w Bratysławie.

Pomysł dobudowania pomostu dolnego do dźwigarów mostu Łazienkowskiego więc nie jest nowy. W pewnym sensie znamy też sytuację z dwupoziomowego mostu Gdańskiego, gdzie dołem jadą tramwaje, piesi i rowerzyści. Górą – rzadko kto. W każdym razie warto szukać dobrych wzorców, bo one są wszędzie. Trzeba umieć je zauważyć, ale też mieć fundusze na zmiany.

Przypadkowo wysokość dźwigarów i forma mostu zapewniły odpowiednią przestrzeń dla zamontowania pomostów na poziomie dolnych krawędzi oraz ruchu pieszego i rowerowego po nich. Dojazd do pomostów jest realizowany za pomocą systemu kładek i to zarówno nad Wałem Miedzeszyńskim jak i z poziomu ścieżki prowadzącej wzdłuż brzegu wśród lasu łęgowego. Jest też możliwy wyjazd na Wał Miedzeszyński, jednak ma on karykaturalną formę.

 Pomost północny i samotny rowerzysta

Kładka na Wałem Miedzeszyńskim (Saska Kępa)

Pomost dolny mostu Łazienkowskiego z widokiem na lewy brzeg oraz wyjazd przez kładkę na Saskiej Kępie (prawy brzeg).

Po obu stronach ścieżki się kończą znakiem koniec drogi rowerowej. Ponieważ dalej jest chodnik, a absurdalne przepisy propagowane przez Rzecznika zakazują jazdy, rowerzysta powinien tam zsiąść i iść piechotą po pustym chodniku (ruch pieszy tam żaden lub niewielki). Na cyplu czerniakowskim tak kończy się zjazd z pomostu na szeroką asfaltową drogę na wale przeciwpowodziowym. Ruchu też nie ma... A skąd mają się pojawić tam rowery wjeżdżające na pomosty?

 Ale znaki wreszcie małe (takie wystraczą).

A tak się kończy kilkudziesięciometrowa ścieżka rowerowa na Wale Miedzeszyńskim: dalej po chodniku na Gocław jechać nie wolno, jak lubi mówić Pełnomocnik!

Zastanawiam się po co pomosty po obu stronach? Żeby było symetrycznie? Przecież nie ma i nie będzie tam dużego ruchu pieszego i rowerowego, tym bardziej, że na poziomie górnym są jeszcze dwa chodniki. Nie wiem… Okaże się przy maksymalnych potokach np. w czasie imprez czy mam rację. Niepotrzebnie wydano kupę pieniędzy? Tylko droga z jednej strony trafia na kładkę nad Wałem Miedzeszyńskim...

Znak informacyjny jest jednak potrzebny, bo nie zawsze chodzi o nakaz.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

 



sobota, 19 sierpnia 2017, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2017/08/20 09:08:40
Trudno zgadnąć po co od strony dźwigarów mostu zamontowano bariery taką jak od strony Wisły, czyli przepaści.... Kolejne niepotrzebne koszty. Na moście bratysławskim nic takiego nie ma.
-
2017/08/20 09:11:47
Na pomostach możliwy jest ruch pieszy i rowerowy razem, ale na Wale Miedzeszyńskim - już nie, bo znak nieodpowiedni?
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl