Blog > Komentarze do wpisu
Podtrzymywalny, trwały rozwój czyli translatoryka rzecz nieznana
Wielkim polskim problemem stały się tłumaczenia dokumentów międzynarodowych, przeważnie z języka angielskiego. Polskie normy i prawo są często polskimi wersjami tekstów europejskich. Okazuje się, że popełniane są w tych tłumaczeniach błędy, które potem podlegają prawu „przewróciło się - niech leży”. Naprawa tych błędów nie jest nijak przewidziana w procesach państwowych. Nawet gdy występuje niespójność między różnymi tekstami: przetłumaczonymi, lub napisanymi dobrze oraz przetłumaczonymi i napisanymi źle. Nie są się zmienić, bo tak tłumacz przetłumaczył – tłumaczą. Już tak musi być.

 

Wielkim polskim problemem stały się tłumaczenia dokumentów międzynarodowych, przeważnie z języka angielskiego. Polskie normy i prawo są często polskimi wersjami tekstów europejskich. Okazuje się, że popełniane są w tych tłumaczeniach błędy, które potem podlegają prawu „przewróciło się - niech leży”. Naprawa tych błędów nie jest nijak przewidziana w procesach państwowych. Nawet gdy występuje niespójność między różnymi tekstami: przetłumaczonymi, lub napisanymi dobrze oraz przetłumaczonymi i napisanymi źle. Nie są się zmienić, bo tak tłumacz przetłumaczył – tłumaczą. Już tak musi być.

Ponieważ zły pieniądz wypiera lepszy (Kopernik!!!), więc występują sytuacje, że ludzie, którzy dobrze rozumieją sprawę są pouczani, że mówią źle, albo uniemożliwia się im mówienie dobrze. Więcej: poprawia się ich np. w redakcjach, żeby się dostosować do akurat znanej normy źle przetłumaczonej.

Takim potworkiem tłumaczeniowym jest „zrównoważony rozwój”, który tak naprawdę jest kalką pojęcia zrównoważony transport uczynioną bez zrozumienia sensu eksploatacyjnego tych pojęć. Ze zdziwieniem dowiedziałem się, że w zniekształcaniu tego pojęcia brał udział znany profesor Ryszard Bugaj, który zresztą jest przekonany, że to jest dobrze, bo on brał w tym udział. Wpisali to do Konstytucji:

Art. 5.: Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”.

Więc nie jest dobrze. Chodzi tu o tłumaczenie angielskiego sustainable, co po francusku brzmi durable. „Able” jest to końcówka odpowiadająca polskiej „alny”, „alna”. Słowo „to sustain” znaczy: podtrzymywać, odnosić, krzepić. Po francusku „dur” znaczy twardy, trudny, ciężki. Nawet niemieckie słowo „nachhaltige” (halten - zachowywać, utrzymywać) tłumaczy się jako (długo)utrzymywalny.

Co więc znaczy sustainable czy durable. Sustainable znaczy więc podtrzymywalny, a durable wprost – trwały. Tak naprawdę oznaczają to samo. Bynajmniej nie zrównoważony [to słowo tłumaczy się: even-tempered (człowiek), equable (charakter), balanced (budżet), albo (bien)equilibré, ponderé].

Dla lepszego zrozumienia warto przytoczyć znaczenie słów o tym temacie: sustained – ciągły, nieprzerwany, sustenance – pożywienie. Chodzi więc zawsze o podtrzymywanie, a nie o zrównoważenie, co oczywiście nie przeszkadza stosować niekiedy równoważenie jako sposób działania. Celem jednak jest podtrzymywanie rozwoju. Należy podkreślić, że sens słów podtrzymywalny i zrównoważony jest eksploatacyjnie inny. Podtrzymywalny znaczy taki, który zawsze jest, ale mu się nie wyznacza żadnych wskaźników. Zrównoważony oznacza taki, gdzie równoważy się różne czynniki. O to chodzi w transporcie, który musi tworzyć sieć pozwalającą na poruszanie się...

Wał Gocławski

Fot. Rafał Wodzicki: Rozwój jest trwały – buduje się nowe i coraz lepsze domy, kupuje coraz bardziej zaawansowane autobusy, ale też system projektowania leży... Tu np. chce się wcisnąć tramwaj przez działki na Gocław. Niszcząc otoczenie historycznego Kanału Wystawowego. Po to by uzyskać 2-3 minuty w rozkładzie jazdy, ale jednocześnie tracąc inne wartości – takie jak generatory ruchu i wygodę pasażerów.

W 1987 sformułowano następujący pogląd:  Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój podtrzymywalny, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie. Uporczywe tłumaczenie „zrównoważony” oznacza deformowanie znaczenia, bo przecież nie chodzi o równomierny rozwój we wszystkich dziedzinach, bo to oznacza słowo równowaga.

Tłumaczy się, że pojęcie „zrównoważonego” rozwoju pochodzi z leśnictwa (Hans Carl von Carlovitz), gdzie oznaczało gospodarkę leśną taką, żeby las był w stanie się stale odbudowywać. Na początku XIX w. było to propagowane w Niemczech, skąd zostało przejęte przez naukowców z innych krajów. Po angielsku użyte zostało słowo sustained (trwały). W latach 1980 zostało znów przejęte przez ruch ekologiczny w formie sustainable, a więc podtrzymywalny.

I znów następuje tu wmawianie Polakom, że chodzi o rozwój zrównoważony, które to pojęcie zostało wprowadzone do sfery politycznej, wychodząc poza sferę leśnictwa. Jak wspomniałem wcześniej zostało to wprowadzone także do konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a potem do ustaw. M. in. zdefiniowano to w ustawie Prawo o ochronie środowiska:

[jest to] taki rozwój społeczno-gospodarczy, w którym następuje proces integrowania działań politycznych, gospodarczych i społecznych, z zachowaniem równowagi przyrodniczej oraz trwałości podstawowych procesów przyrodniczych, w celu zagwarantowania możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb poszczególnych społeczności lub obywateli zarówno współczesnego pokolenia, jak i przyszłych pokoleń.

Jest to definicja oczywiście niedobra, choć podkreślenie integracji (czyli podejścia systemowego, holistycznego) działań w różnych dziedzinach jest ważne i zgodne z zasadami profesjonalnej eksploatacji. W związku z czym sięga się do definicji źródłowej stosowanej w przez Organizację Narodów Zjednoczonych:

Zrównoważony (podtrzymywalny!!!) rozwój Ziemi to rozwój, który zaspokaja podstawowe potrzeby wszystkich ludzi naraz; zachowuje, chroni i przywraca zdrowie i integralność ekosystemu Ziemi, bez zagrożenia możliwości zaspokojenia potrzeb przyszłych pokoleń i bez przekraczania długookresowych granic pojemności ekosystemu Ziemi.

W języku potocznym pojęcie to zyskuje w zależności od kontekstu nieco inne znaczenia: często używane jest jako synonim zachowań „proekologicznych”: eksploatacja czegokolwiek jest eksploatacją środowiska. W środowiskach biznesowych jest utożsamiane z sukcesem i innowacyjnością.

Efektem tego podejścia jest np. opis hasła w Wikipedii, gdzie występuje jako „zrównoważony rozwój”, ale uzupełnione ciągiem „synonimów”: „zrównoważony rozwój, trwały rozwój, trwały i zrównoważony rozwój, ekorozwój, co wynika z rozważań takich jak wyżej...

W związku ze zbliżaniem się dwudziestolecia konstytucji niektórzy sugerują konieczność jej zmiany. Niezależnie od tego czy uwagi są słuszne czy nie, trzeba pamiętać, że zmiany wymaga właśnie pojęcie „zrównoważony rozwój” na „podtrzymywalny rozwój”, żeby pojęcie to było rozumiane właściwie.

Tak więc tłumaczenie jest znacząco złe. Zmienia myślenie o tej sprawie i zniekształca tłumaczenia, które stają się nieadekwatne! W jednym języku mówi się o jednym, a w drugim o czym innym. Jak zwykle przysłowia wyjaśniają ten problem eksploatacyjny (eksploatacja języka i w ogóle środowiska): rozmawiał wół z prosięciem. Profesor Bugaj nie chciał nawet rozmawiać na ten temat, co zmieniło wiele. Nie ma poprawnych systemów bez wymiany myśli i bez naprawiania błędów.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

 

niedziela, 10 stycznia 2016, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: RJW, *.adsl.inetia.pl
2016/01/12 07:23:40
Nie może tak być, że ktoś coś spieprzy, a to potem trwa i nabiera mocy urzędowej.
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl