Blog > Komentarze do wpisu
Jednolity Patent - jak to zjeść?
7 grudnia przeszedł przez media elektroniczne artykuł Dziennika Internautów - artykuł na temat procedowanego ostatnio problemu Jednolitego Patentu, który miałby być wprowadzony w Unii Europejskiej. W krajach, które się na to zgodzą. Niewątpliwie nad tym projektem trzeba się długo i dobrze zastanawiać, korzystając z możliwie dobrych ekspertów. Potem bywa za późno.

W artykule sugeruje się, że rząd nie dostarcza w odpowiednim czasie posłom istotnych analiz, a gdy już są to przekłamuje ich treść. Podobno są to w polityce nadzwyczajne rzeczy. Tak naprawdę jest zawsze gra zdań i interesów. W przypadku patentów dużych interesów. Rząd też ma jakąś koncepcję tworzonej sytuacji, co jednak musi przedstawiać tym bardziej jasno. Nie jest jednak właściwe rzucanie masowych inwektyw takich jak w tytule. To naprawdę gruby zarzut, że rząd chce oszukiwać posłów. Zarzut taki kieruje rozważania w bok. Jest taki, jak ten o baniu się Tuska, czy zupełnej niekompetencji kolejnego ministra.

Chaussony - dwa malowania

Nazywanie powstałej sytuacji gospodarczym samobójstwem jest przekłamaniem, bo przecież w Polsce trudno jest wdrożyć patenty własne, a co dopiero obce. Może np. patent jednolity spowoduje rozpowszechnienie tych nielicznych polskich patentów i napływ środków do naszej gospodarki. Sytuacja jest jednak naprawdę nadzwyczajna, bo przecież wdrażanie nieprzetłumaczonego prawa jest czymś naprawdę dziwacznym. Ma to zresztą miejsce w odniesieniu do niektórych norm. Oznacza to powstawanie masy niedobrych tłumaczeń robionych przez przypadkowe osoby. W takich sprawach jak prawo i popisy patentowe jakość tłumaczeń (transatoryka znów się kłania!) każde słowo się liczy. Na przykład o ile normy eksploatacyjne przetłumaczono dobrze i tam słowo maintenance jest tłumaczone jako obsługiwanie, o tyle w rozporządzeniach kolejowych używa się słowa utrzymanie. Przeciętnym ludziom wydaje się, że to to samo. Przecież obsługiwanie techniczne ma miejsce w celu utrzymania zdolności eksploatacyjnej. Ani tu, ani w patentach pojedyncze słowa mogą mieć duże znaczenie prawne i finansowe.

Słusznie zwraca się uwagę na niezgodności z artykułami Konstytucji, które przecież powstały z jakiegoś powodu. M. in. prawo ma być dostępne dla wszystkich w języku państwowym. Samo czytanie ogłoszeń o pracy w języku angielskim już jest przykładem dziwacznym. Zawsze utrudnia zrozumienie o co chodzi i rozpowszechnia błędy językowe. Po czytaniu iluś stron takich ofert jestem chory. De facto służą one segregacji pracowników na takich, którzy po angielsku „umią” i takich co nie „umią”, czyli uniemożliwianiu przystąpienia do postępowania tych co są tylko Polakami i tylko dobrymi fachowcami. Tak więc jest rzeczą niedopuszczalną powolne zastępowanie języka polskiego angielskim. Naprawdę tylko na niektórych stanowiskach i w niektórych przypadkach angielski czy niemiecki jest niezbędny.

Co do ekspertyz firmy Deloitte i innych: jest tu niezwykle ważna jakość tych ekspertyz, a więc dobór ich autorów. A to zależy od metodyki stosowanej przez samych zlecających. Nigdy dość starania na tym etapie. Np. firma Deloitte jest mi znana z pewnych szkoleń, gdzie części problemów, które ja stawiam – nie wspomniała. Tak więc, mimo znanej marki i zafascynowania tytułami profesorskimi czy doktorskimi - nie są one wystarczające to do zapewnienia jakości ekspertyz. Trzeba dobierać dobrych ekspertów, mając dostateczne kwalifikacje do tego. Wielu utytułowanych robi naprawdę niemądre rzeczy, co widać np. w sprawie smoleńskiej. Pisałem już jak fałszowane są tam dowody... naukowo! Tak więc niezbędne jest posiadanie własnych kluczowych ludzi, którzy nawet nie znając się na temacie potrafią zauważyć właściwą metodykę. Oczywiście niedopuszczalne jest dostarczanie analizy w sposób uniemożliwiający szczegółowe zapoznanie się z nią jakiś czas przed podejmowaniem działań o dużych skutkach.

Jest to oczywista niewłaściwość eksploatacyjna. Posłowie mają wiedzieć o czym mówią, a nie tylko mieć w ręku odpowiednią ilość papieru. Sejm ma i tak wiele z przypadku, bo przecież nikt nie ustala dokładnie kwalifikacji posłów jak przy przyjmowaniu do pracy chociaż. Jednolity Patent to rzecz bardzo ważna, bo patenty od pewnego czasu są przecież częścią potencjałów eksploatacyjnych państw. Historia ich wprowadzania jest jednak niejednolita. Można z niej wyciągnąć wnioski.

Osobną sprawą jest jakość wymiany myśli na ten temat. Samo opisywanie, że pani minister GH powiedziała coś, nie jest dostatecznym sposobem argumentowania. Kontrargumenty muszą być, a nie manipulacje wskazujące na wyjątkowe jej ograniczenie i podłe postępowanie. Dowiadujemy się też z śródtytułu, że do premiera trzeba (chyba) miękko... Pojawił się nacisk zamiast jednoznacznej rekomendacji nie. Ależ tak jest w demokracji: że pojawiają się jakieś naciski i powstają jakieś rekomendacje. Trzeba wybierać bez przerwy. Chciałbym mieć pewność, że dzieje się to na odpowiednim poziomie, bo przecież to i w moim imieniu.

Bardzo więc mi się podoba dezyderat Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii z 6 grudnia w tej sprawie: stawia on ważne problemy do rozważenia. I trzeba rozważać aż do skutku i starannie.

(-) Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

niedziela, 16 grudnia 2012, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
2014/09/10 11:43:49
Wiadomo, że nie ma firmy która wie wszystko na każdy temat, lepsza jest specjalizacja na obszary. Twoja branża to inwestycje, więc działasz w analizach, ceny złota itp...wtedy faktycznie firma składać się będzie z ekspertów a nie ludzi od wszystkiego.
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl