Blog > Komentarze do wpisu
Konferencja smoleńska Warszawa 22 października 2012 r.
W dniu 22 października 2012 r. odbyła się w Warszawie Konferencja Smoleńska (a przynajmniej tyle było dostępne w transmisji internetowej. Przed nią media Słuszne pisały, że zapadła medialna cisza strachu w mediach Niesłusznych. Po konferencji za to zapadła cisza i tu i tam. Konferencji, która odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (w tle zawsze musi być kościół i święte osoby) przydano górnolotnie motto Norwida (jego też „wciągli”): Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom a Prawdom kazać by za progiem stały. W ten sposób zasugerowano na początku, że Okolicznościom kłaniają się ci co nie są właściwi, a Prawdy będzie można znaleźć na tej konferencji, bo tu im nie każą stać za progiem. Tego typu teksty są swego rodzaju szantażem wobec ludzi takich jak ja, którym wychodzą wyniki zbyt podobne do Millera i Anodiny. Sugerują od razu, że każdy kto tak pisze jest na ich i Tuska „służbie” i sobie kombinują.

Gdybym tego nie widział na własne oczy, nie uwierzyłbym, że może dojść do takiego przedstawienia pod hasłem naukowości. Ci, co starali się przemycić prawdę byli tu kwiatkami do kożucha Macierewicza, które ten chciał odpiąć na końcu swoim przemówieniem, ale mu nie dali. Miał on poczucie osamotnienia, a ci co tu wystąpili mieli wg niego jakąś odwagę.

Celem Konferencji miało być „stworzenie forum dla przedstawienia interdyscyplinarnych badań mechaniki lotu i mechaniki zniszczenia samolotu TU-154M w katastrofie smoleńskiej”.

Jako człowiek interdyscyplinarny mogę od razu stwierdzić, że było to forum błądzenia po manowcach myśli polityków, pod ich patronatem. Kopnął mnie i prof. Artymowicza zaszczyt, bo widocznie z naszych analiz korzystano obficie i pod ich wpływem przerabiano teksty naukowe, oczywiście nie cytując, ani nie przyznając racji. Mnie się starają nie zauważać (brak tytułów po prostu), a z prof. Artymowicza robią jakiegoś przeciętnego człowieka, który nie wie co mówi.

Zwalnia mnie to z wszelkiej oględności w opisywaniu tego wydarzenia. Przepraszam: to jest słowo zakazane i mówi się teraz iwęt. Przecież brali w nim udział ludzie światowej sławy, jak zapodał był towarzysz Błaszczak w telemorele. Żeby było po zagranicznemu, niektóre referaty były w obcych językach, które przecież wszyscy znają. Powszechna praktyka „naukowa” tu i tam: gość opowiada ludziom, którzy nie rozumieją jakieś tam rzeczy, do których obrazki może coś pokazują. Tak się mnoży publikacje, które można potem jako liczne osiągnięcia naukowe. Także opowiadając o jednym i tym samym pod różnymi tytułami. Podobnie, by lepiej zarobić dzieli się temat na kilka, żeby urząd podatkowy się nie dobrał. Poza tym mówi się o etyce...

Ale przejdźmy do treści Konferencji. Nie będę tu analizował konkretnych wystąpień, natomiast wskażę najistotniejsze nieprawdy świadomie, bądź przez niewiedzę (sic!!!) propagowane przez naukowców. Zapewniono co prawda, że cenzury nie było, ale teza o wybuchu powinna być punktem wyjścia dla badaczy tej sprawy!

Jako prosty inżynier mechanik z zadziwieniem słuchałem wypowiedzi pokazującego zdjęcie wraku leżącego na lotnisku w Smoleńsku (z czasów gdy nie był przykryty, żeby było lepiej widać): „każdy kto choć trochę zna się na mechanice, wie że ten samolot nie uderzył w ziemię, a został zniszczony przez siły działające wewnątrz kadłuba. Ustalenia komisji rosyjskiej i naszej są niewiarygodne (zabrakło stwierdzenia „bo Macierewicz tak powiedział”).

Wobec powyższego wypada zacytować opis katastrofy w Mirosławcu, prawie identycznej. Dziwnym trafem tam zamiast o eksplozji pisze się takie głupstwa:

Do zderzenia samolotu z ziemią (niefortunne jest tu używanie pojęcie zderzenie z ziemią, bo przecież wcale się on nie zderzył, tylko rozleciał w powietrzu - RW) doszło na terenie zalesionym. Prędkość postępowa samolotu względem ziemi wynosiła 272 km/h, natomiast wyliczona prędkość pionowego opadania – około 126 km/h.

W momencie uderzenia w ziemię samolot leciał z przechyleniem –76° i pochyleniem –21°. Zderzenie nastąpiło tuż przed torem linii kolejowej nr 410. Samolot, począwszy od lewego skrzydła został połamany i porozrywany, a jego elementy wyrwane z płatowca zostały rozrzucone na przestrzeni około 50 metrów.

W trakcie niszczenia konstrukcji nastąpiło rozszczelnienie instalacji paliwowej samolotu oraz rozerwanie zbiorników z paliwem. Doszło do zapalenia paliwa wskutek zetknięcia z gorącymi częściami silników lub zwarć instalacji elektrycznej. W wyniku pożaru wypalony został centropłat, prawe skrzydło i częściowo kadłub samolotu (to co z niego zostało, bo napisano jakby sobie leżał cały, a z tekstu wyżej widać jak było - RW).”

Mimo istnienia tego ważnego przykładu nikt się do niego nie odniósł. Czyli stało się prawie to samo, a można to i owo wywnioskować, a tu – nic. Wręcz przeciwnie – Binienda twierdził, że zniszczenia jakim uległ samolot smoleński nie mają precedensu w historii znanych, porównywalnych katastrof lotniczych. „We wszystkich podobnych katastrofach – mówił z USA - w których samolot spadał z wysokości około 30 metrów (przecież samolot nie spadał z żadnej wysokości - RW) na podmokły grunt większość pasażerów przeżywała. Nawet w sytuacjach, w których wybucha groźny pożar, dużo pasażerów jest w stanie przeżyć. W wypadku Tupolewa nie było jednego dużego pożaru ogarniającego cały wrak, a jedynie małe zlokalizowane pożary. Dlatego fakt, że nikt nie przeżył tej katastrofy, jest trudny do wytłumaczenia”. Przypomnijmy: samolot typu Casa to górnopłat i miał wypadek w normalnej pozycji, a Tu-154 – to dolnopłat, który był w pozycji odwróconej, czyli stał się na moment górnopłatem. Mówić takie coś po podobnej katastrofie w Mirosławcu, gdzie nikt nie przeżył jest skandalem.. Bzdurą naukową za nasze podatki. Żadną dyskusją nie da się tego uzasadnić.

Jednym z najbardziej humorystycznych momentów było pokazanie zdjęcia jakiegoś samolotu, który wylądował na plecach ze stwierdzeniem, że przecież ogon tylko zamortyzował. Kolejny raz rozpropagowano stwierdzenie, że każdy kto był w Smoleńsku wie, że był to wybuch. Twierdzenia typu „każdy inżynier wie” to znany chwyt mający na celu dyskredytację nieuczciwą tych, co tak nie uważają. Dywagacje były gdzieś obok prawdziwego przebiegu wypadku. Wręcz za fałszowanie dowodów można uznać pokazywania przez Biniendę symulacji upadania samolotu na plecy w sposób statyczny i jednowymiarowy. Jest to po prostu kpina z oglądających! Było to w programie za ileś milionów dolarów i transmitowane z USA.

W czasie konferencji używano słowa wrakowisko, co jest widoczną reakcją na moje pole katastrofy. Niestety, nie zrozumiano różnicy między tym słowem a pojęciem pole katastrofy. Wrakowisko jest to miejsce, gdzie gromadzone są zniszczone pojazdy, maszyny, a także gdzie rozrzucone są szczątki takich maszyn. Pisząc pole katastrofy myślałem o całym polu, na którym są jakiekolwiek ślady materialne katastrofy: rozrzucone szczątki oraz uszkodzenia na ziemi spowodowane przelotem tuż przed katastrofą. Naukowcy powinni widzieć różnicę. Pola sił, elektryczne itp. są przecież przedmiotem ich działań. Taki jest też poziom tych badań interdyscyplinarnych. Udawać, że mnie nie ma, ale podwędzić co się da. Jak dyrektorowie Jopzowie...

Dużo czasu poświęcono technologii drewna i przyrodzie, której częścią brzoza pancerna była. Rozważano jej łamliwość, dokonując kolejnej manipulacji: referent łamał listewki kupione w sklepie, by pokazać ich łamliwość. Wywiódł z tego wniosek, że sęki osłabiają, a więc i gałęzie osłabiają, a więc samolot nie mógł stracić tu skrzydła. Może i nie mógł, ale na pewno nie z powodów tak rozważanych.

W czasie katastrofy w Mirosławcu zostało ściętych siedem drzew o średnicy 20- 30 centymetrów, ale wszystko zależy od konkretnych okoliczności takich jak kąt uderzenia , ilości uderzeń poprzedzających w to samo miejsce itp. Samolot typu Tu-154 ma skrzydła ukośne, co mogło być przyczyną spowodowania prostopadłego upadku brzozy, co rozważano w ogóle pomijając tę okoliczność. Za to nie zapomniano twierdzić, że wnioskowanie na podstawie wysokości przycięcia drzew o sposobie przelotu samolotu to jakaś skrajna głupota. Od razu widać, że metodyka zbierania śladów po katastrofach i wypadkach jest żadna. Nawet wyobraźnia słaba.

Kolejnym skandalicznym twierdzeniem było wnioskowanie z pogiętej blaszki ze śladami naprawy pęknięcia (nawierca się je na końcu by uniknąć propagacji dalszej) i wyskakujących nitów, że musiał być wybuch, a naprawa była niechlujna („bo to Rosjanie”). O tak – bez żadnych dowodów. Otóż czy naprawa była prawidłowa można określić na podstawie stosownych przepisów. Natomiast przytaczanie sprawy nitów wyskakujących jako dowodu na eksplozję była tu dowodem skrajnej niewiedzy z zakresu mechaniki i dochodzeń. Na szczęście inny referent opowiedział jak to trzeba się kryć w „bunkrze” przed wyskakującymi w czasie prób obciążeniowych, nitami, które latają po całej hali.

Pytanie „gdzie jest kabina” po takim czasie po prostu rozśmiesza. Oznacza w ogóle nieświadomość jak wygląda katastrofa i sugerowanie się zdjęciami z innych katastrof, które tu obficie pokazywano.

W kolejnym wystąpieniu stwierdza się, że samolot rozpadł się w powietrzu, bo wskazują na tym dodatkowe badania przy współpracy z profesorami braunem i Liangiem, ekspertami od aerodynamiki i zachowania się materiału granulowanego, jakim jest błotnista ziemia. Gdyby uderzył w ziemię to by powstał krater i odcisk samolotu, a takiego nie było. Jest to po prostu przerażające: znów rozpatruje się uderzenie w ziemię, gdzie powstałby krater i to badając aerodynamikę. Przypominam, że wszystkie te rzeczy pisałem bez badań na podstawie analizy zdjęć powszechnie dostępnych, co bardzo dobrze robię jako ekspert eksploatacji i wypadkoznawca.

Prof. Piotr Witakowski w czasie swojego wystąpienia zwrócił uwagę, że fakt iż wykorzystywany przez polskie władze TU-154M bezspornie był maszyną wojskową, na co wskazują jednoznacznie jego oznaczenia (polska „szachownica” jest oznaczeniem samolotów wojskowych). Okazuje się zatem, że próby wmówienia opinii publicznej, że samolot wykonujący lot 10 kwietnia 2010 roku wykonywał lot cywilny jest niczym innym jak manipulacją i kłamstwem. Niestety, to co jest namalowane na obiekcie transportowym nie oznacza tak prosto tego jaki jest tryb jego użytkowania.

Eksperci, jak już wspominałem, muszą znać granice swojej wiedzy, umieć oceniać wzorce i postępować bezwzględnie etycznie. Inaczej są tylko manipulatorami, których profani nazywają ekspertami, bo tak usłyszeli w telewizji.

Gdyby Konferencja Smoleńska była naprawdę w całości naukowa to by nie pomijali występujący tego, co piszę tylko dlatego, że nie pasuje do myśli Antoniego M. i JK, albo że nie stoi za mną jakiś dziekan. Konferencją sprawiono przyjemność autorom takich tekstów jak niżej, których zresztą się po to oszukuje, żeby to pisali. Chyba, że to są delegowani do takiego pisarstwa, bo i to jest możliwe: jedni odgrywają miłośników ludzkości, a drudzy judzą w ten sposób:

Polon210, 22 października, 2012 - 18:35
za 20 min dziennik wieczorny w Polsat, później TVN - przełamie obrzydzenie i posłucham czy będzie jakieś info
Jak na razie to "majnstrim" zbrodniarczyków ma ostatnio tylko jedna żałosna "strategię" - epatowanie trupami
Dla mnie to oczywiste przyznanie że nie mają już żadnych argumentów!
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart (to po węgiersku: Isten to Bóg, a Magyar to Madziar. Razem Boże błogosław Węgrów, czyli ni w pięć ni w dziewięć, ale Bogiem się podpierać w tych łajdackich tekstach to nawyk bardzo częsty. A może gość nie rozumie co pisze i myślał, że to hymn polski po węgiersku).

 

Przeraża rozdymanie sprawy i mnożenie problemów „naukowych”, podczas gdy katastrofa ta nie była technicznie nadzwyczajna. Była tylko niezwykle tragiczna i w kontekście politycznym. Wmawianie ludziom, że potrzebne są badania w tunelu aerodynamicznym (na swój koszt proszę bardzo, bo przecież wiedza zawsze się przyda) i powtarzanie nazwy MES (metoda elementów skończonych) nijak nie przyczyni się do zrozumienia problemu. Oczekiwanie dodatkowych środków, które ma wyasygnować państwo wielomilionowe z naszych podatków to przykład zupełnego niezrozumienia o co chodzi w dochodzeniach.

Jak wspomniałem już, zdumiewające jest omijanie tematu porządnego opisu zachowania samolotu, choć przecież prawie narysowałem (ołówkiem czy flamastrem) gotowe informacje na ten temat. Niestety są one zbyt niezależne i nie za pomocą programu graficznego, więc ich nie ma!!! I to ma być nauka??? Za pomocą programów graficznych można bzdury też robić! A ołówkiem na serwetce narysowano niejeden dobry projekt. Polska szkoła matematyczna powstawała na marmurowym stoliku w kawiarni. Istnienie komputerów nie odwołało tego: to tylko narzędzia, powiedzmy, kreślarskie.

Ogólnie bardzo zły był język wielu referatów, gdzie dodatkowo gmatwały sprawy skrótowce nieznane powszechnie, a także teksty po angielsku. Wykłady w języku, których nie rozumieją słuchacze to powszechny obyczaj: chodzi tylko o to, by potem wyliczać swoje wystąpienia.

Wszelkie materiały będą publikowane na, bo przecież są cenne... Chyba, że ktoś chce przejść do historii jako autor wypocin pseudonaukowych.

Wzajemne kadzenie sobie i unikanie niewygodnych działań było też obecne. Na krytyki jest jedna odpowiedź jednemu profesorowi dyplom, a drugiego wspiera dziekan wydziału, z którego pochodzi. Czyli nie rozumieją niektórzy jakie szkody przynosi taka działalność.

Dla porządku podaję program konferencji. Nigdzie nie ma o tym, co najważniejsze w analizie takich katastrof....:

 

WPROWADZENIE
Prowadzący Jacek Rońda, Akademia Górniczo-Hutnicza
09:05 – 09:20 Piotr Witakowski, Akademia Górniczo-Hutnicza - Referat wprowadzający do Konferencji
I. ZAGADNIENIA OGÓLNE I ANALIZA WRAKOWISKA
Prowadzący Kazimierz Flaga, Politechnika Krakowska

09:20 – 09:40 Chris Cieszewski, University of Georgia - Micro-detail comparative forest site analysis using high-resolution satellite imagery
09:40 – 10:10 Piotr Witakowski, Akademia Górniczo-Hutnicza - Mechanizmzniszczenia w wybranych katastrofach lotniczych
10:10 – 10:30 Jacek F. Gieras, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy - Ocena, technika badań oraz możliwość awarii systemu elektroenergetycznego samolotu Tu-154M
10:30 – 10:50 Gregory Szuladziński, Analytical Service Pty Ltd - Niektóre aspekty katastrofy smoleńskiej i tematy z tym związane
10:50 – 11:20 Przerwa

II. BADANIA FIZYKOCHEMICZNE, ASPEKTY

WYTRZYMAŁOŚCIOWE
Prowadzący Robert Gałązka, Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk

11:20 – 11:40 Wacław Berczyński, Former Politechnika Łódzka, Concordia Univ., Widener Univ., Boeing - Analiza wytrzymałościowa elementów struktury Tu-154M
11:40 – 12:00 Jan Błaszczyk, Wojskowa Akademia Techniczna - Brzoza smoleńska – aspekty wytrzymałościowe struktury skrzydła samolotu Tu-154
12:00 – 12:15 Wojciech Fabianowski, Politechnika Warszawska, Jan Jaworski, Uniwersytet Warszawski - Charakteryzacja próbek 1 - 5 metodami mikroskopii elektronowej i mikroanalizy rentgenowskiej (EDS)
12:15 – 12:30 Jan Obrębski, Politechnika Warszawska - Opis sposobu zniszczenia małego fragmentu Tu-154M nr 101
12:30 – 12:50 Chris Cieszewski, University of Georgia - Assessment of wood properties for the birch samples from Poland, USA, and Smolensk using NIR spectroscopy and SilviScan
12:50 – 13:50
Przerwa obiadowa
III. ZAGADNIENIA ZWIAZANE Z TRAJEKTORIĄ LOTU
Prowadzący Zdzisław Gosiewski, Politechnika Białostocka

13:50 – 14:20 Kazimierz Nowaczyk, University of Maryland - Analiza zapisów urządzeń TAWS i FMS firmy Universal Avionics System Corporation zainstalowanych w rządowym samolocie Tu-154M 101
14:20 – 14:40 Marek Dąbrowski - Położenie samolotu w momencie uderzenia w brzozę i bezpośrednio po uderzeniu wg danych MAK i KBWL LP
14:40 - 15:00 Michał Jaworski - Próba interpretacji wybranych parametrów lotu –trajektoria pionowa oraz kąt przechylenia
15:00 – 15:20 Andrzej Flaga, Politechnika Krakowska - O potrzebie i możliwościach przeprowadzenia badań modelowych w tunelu aerodynamicznym Politechniki Krakowskiej potwierdzających hipotezę zniszczenia samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem przez rozerwanie samolotu w powietrzu
15:20 – 15:40 Jacek F. Gieras, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy - Hipoteza eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwo- powietrze
15:40 – 16:10 Przerwa
IV. ANALIZA ZDERZEŃ I MODELOWANIE NUMERYCZNE
Prowadzący Grzegorz Jemielita, Politechnika Warszawska

16:10 – 16:40 Wiesław Binienda, The University of Akron - Symulacje komputerowe za pomocą programów LSDYNA3D oraz CFXweryfikujące przyczyny katastrofy samolotu Tu-154M w Smoleńsku
16:40 – 17:00 Aleksander Olejnik, Stanisław Kachel, Adam Kozakiewicz, Wojskowa Akademia Techniczna - Zastosowanie inżynierii odwrotnej do procesu modelowania lotniczych konstrukcji cienkościennych
17:00 – 17:20 Marek Czachor, Politechnika Gdańska - Testy niszczące samolotów Douglas DC-7 i Lockheed Constellation a katastrofa Tu-154M w Smoleńsku
17:20 – 17:40 Andrzej Morka, Tadeusz Niezgoda, Paweł Dziewulski, Sebastian Stanisławek, Wojskowa Akademia Techniczna - Problemy modelowania numerycznego zagadnienia zderzeń ciał
17:40 – 17:50 Przerwa
17:50 – 19:00
DYSKUSJA GENERALNA
Prowadzący Jacek Rońda, Akademia Górniczo-Hutnicza

 

(-) Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji, inżynier mechanik, wypadkoznawca, dochodzeniowiec (muszę to pisać, bo przecież wybitni naukowcy z tytułami lekceważą tych spoza układu i wydaje im się, że mają do tego prawo z założenia: no nie mają i muszą się niejednego niejedni pouczyć) (C)

 

środa, 24 października 2012, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
2012/10/24 17:23:47
-
2012/10/24 17:28:53
Bzdury jakie wygaduje pani Pawłowicz są porażające. rzekomo nie można będzie podważyć. Ano powyżej to zrobiłem. Szczęść Boże - obłudnie zapodaje...
-
2012/10/25 12:56:43
Czy ktoś się spodziewał, że Macierewicz zapoda coś innego? Chyba tylko my kłamiący, a nie informujący! niezalezna.pl/34134-rozmowa-niezalezna-o-konferencji-smolenskiej
Zadziwiające jest to, że pozwala się robić taką paranoiczną hucpę...
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/26 08:29:03
A propos Konferencji Smoleńskiej: "Po raz pierwszy grono polskich naukowców reprezentujących dziedziny techniczne, spotkało się, by poważnie rozmawiać o katastrofie smoleńskiej.
Rozmawiać merytorycznie, naukowo, bez kontekstu politycznego. Jest to tym ważniejsze, że była to inicjatywa spontaniczna, można powiedzieć oddolna, wynikająca z potrzeby serca i ze świadomości, że do tej pory byliśmy w sprawie Smoleńska po prostu okłamywani.
Myślę, że w tej chwili, to kłamstwo smoleńskie przedstawione w raporcie MAK i w raporcie komisji Millera, ma już krótkie nogi.
To kłamstwo jest właściwie już skompromitowane" (Jacek Świat mąż zmarłej w katastrofie posłanki A. Natali Świat) Proszę porównać z tym co napisałem...
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/26 08:43:30
Niezwykle celny komentarz z Radia Maryja (żaden naukowiec tego nie rozważył, co przecież w ich toku myślenia byłoby konieczne):
basiacan pisze:
24 października 2012 o 19:04
PYTANIE: gdyby nie bylo polgodzinnego opoznieni wylotu (czekali na Kaczynskich) to gdzie i o ktorej godzinie nastapilby wybuch TROTYLU?
Lot mial trwac 1 gdzine (od 7:00 do 8:00). I jesli to mial byc zamach to wybuch powinien nastapic w ciagu tej godziny. a nie 4o minut pozniej i to jeszcze w okolicach brzozy
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/26 09:00:52
Ponieważ swego czasu napisałem tu i tam, że działalność Biniendy jest na szkodę Politechniki Warszawskiej (na którą się powołuje), więc mu przydano dziekana wydziału tejże politechniki. Czyli podpisuje się ona pod bzdurami!!!!
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/27 07:01:16
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/27 20:50:24
Oto skutki tych wmawiania ludziom nieprawdy: niepoprawni.pl/category/tagi-video/konferencja-smolenska . Pana Walentynowicz dał się ogłupić i to pod dobrą datą. Cały czas powtarza banialuki wymyślone przez polityków!!!! Uzasadniane przez naukowców! Kto za to odpowie? To jest skandal i hańba dla nauki!
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/29 11:12:38
Znalazłem takie coś: > Remigiusz Muś, technik z Jak-40, który wylądował wcześniej od Tupolewa w Smoleńsku tak zeznał 10 kwietnia 2010 roku przesłuchiwany wieczorem między 20.00 a 21.00;
"Po kilku minutach usłyszeliśmy charakterystyczne gwiżdżące brzmienie silników tupolewa, typowe dla zmniejszanych obrotów przy zniżaniu. Nagle obroty wzrosły do maksymalnych, po dwóch sekundach uderzenie i trzy wybuchy i krótko trwający dźwięk zatrzymującego się jednego silnika a potem już cisza".

Parę dni temu popełnił samobójstwo i szaleństwo smoleńskie już widzi w tym, mówmy wprost, morderstwo. Otóż ów pilot zadał mocny cios "profesorom smoleńskim", zeznając, że usłyszał najpierw UDERZENIE, A POTEM trzy wybuchy. Powtarzam; najpierw uderzenie, a potem trzy wybuchy. I zeznał to 11 godzin po wydarzeniu, czyli bezpośrednio, w świeżej pamięci. NAJPIERW UDERZENIE!
"Profesorowie smoleńscy" chyba dokonali fundamentalnego odkrycia fizycznego, wywalającego "model standardowy", a mianowicie, że głos po wybuchu biegnie wolniej, niż po uderzeniu. Gratulacje!<
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/10/30 09:48:22
Odnalezienie .śladów materiałów wybuchowych naprawdę n ie potwierdza wymysłów Antoniego M. i kompanii. Jest jakimś tam faktem, z którym postępuje się tak jak trzeba.
-
Gość: zbychuk, *.15-1.cable.virginmedia.com
2012/11/03 18:50:33
Pan nie rozumie ich sposobu myslenia - zeznania pana Musia POTWIERDZAJA ich teorie bo mowia o wybuchu (to ze byl po walnieciu w ziemie nie ma dla nich zadnego znaczenia)
Jesli chodzi o to gdzie i o ktorej wybuchalby ta "bomba" gdyby nie spoznienie pana prezydenta wskazuje ze Pan kompletnie nie rozumie o co chodzi - to przeciez byla bomba baryczno-jakas tam, ktora nie zostawia zadnych sladow i jest detonowana telepatycznie przez Putina, a instalowana w locie poprzez telekineze.
Oj malo jakos Pan rozumie co sie tam stalo :)
A swoja droga ta konferencja to rzeczywiscie wstyd dla polskiej nauki.
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/11/03 20:23:14
No nic nie rozumiem o co chodzi... (aż trzy razy!). Cóż na to powiedzieć? Spóźnienie prezydenta nie ma nic do rzeczy tak jak bomby różne.
-
Gość: mareczek, 109.196.148.*
2012/11/04 23:24:17
Najpierw była sztuczna mgła, potem hel i bajdurzenia o TU154 jak bombowcu, a jak to wszystko wyśmiano z naukowego punktu widzenia to trzeba znaleźć "naukowców" którzy swoimi takimi czy innymi tytułami profesorskimi uwiarygodnią tezę którą Macierewicz z Kaczyńskim postawili. A czy się znają na samolotach i ich katastrofach to już jest mniej ważne To że żaden z tych panów profesorów w życiu nie brał udziału w wyjaśnianiu żadnej katastrofy samolotu nie ma znaczenia najważniejsze że potwierdzają wersję zamachu. Nie ważne że tezy komisji Macierewicza są nie do obrony, są idiotyczne i nie mają nic wspólnego z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy. Tu ważny jest polityczny kapitał jaki można przy tej okazji zbić. Ważne są wygrane wybory a nie wyjaśnienie katastrofy, teorie o zamachu, trotyl i nitrogliceryna podobnie jak bajdurzenia niektórych profesorów to tylko narzędzie do osiągnięcia tego celu. Czyli jedna wielka manipulacja jak się uda uwiarygodnić zamachowa tezę w głowach większości społeczeństwa, to cel "zwycięstwo wyborcze PiS" jest już na wyciągnięcie ręki. I o to idzie gra nie o żadne wyjaśnienie katastrofy
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/12/27 16:22:44
Takiej bajeczki jeszcze nie widziałem (jak tych zdjęć): www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=mhw4ZGjGjKM
-
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2012/12/27 17:19:00
Strach naukowców został przezwyciężony i doprowadzili do opisanej wyżej konferencji; stałe mieszanie elementów; brak kompetencji co do tego jak powinno wyglądać dochodzenie (w ogóle rozmowa w stylu: przecież wiemy wszyscy jak to było i jaki ma być wydźwięk tej rozmowy): www.youtube.com/watch?v=1mCNmzQDK6w
-
Gość: aph521, *.adsl.inetia.pl
2013/03/23 21:30:14
W programie Kod Dostępu 23 marca 2013 było o tym jak to Przegląd Lotniczy i jego fachowcy odkryli fałszowanie dowodów w czasie ww. konferencji. Wiecie jak to było z tym odkrywanie przez trzy lata ostatnie... Odpowiednie linki dawałem do mediów: żadne nie zareagowało.
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl