Blog > Komentarze do wpisu
O ruchu rowerów: opis ścieżki rowerowej przy dużej ulicy, przecinanej przez duże ulice.
Moje felietony na temat ruchu rowerów i nowego rzekomo rewelacyjnego prawa, można sobie poczytać na tym blogu. Jeżdżąc rowerem i chodząc widzę coraz więcej wad systemu, tym bardziej, że wady wyznaczania tras rowerowych nakładają się na wady rzekomo świetnych nowych przepisów. Przedstawiam przykład niestosowania żadnych zasad w sposobie wyznaczania ścieżek rowerowych. Studium przypadku (po polskiemu case study). Młodzi nie wiedzą, że jest takie pojęcie jak casus o dawna używane przez prawników. Zbieżność słowa casus z case nie jest przypadkowa...



Opis ścieżki:

Do punktu początkowego szerokiej, dwujezdniowej ulicy dochodzą ścieżki z kierunku poprzecznego. Stąd prowadzi ścieżka obok chodnika (z prawej strony), która po dwudziestu metrach, przy malutkiej bocznej uliczce przechodzi w chodnik dostępny dla pieszych i rowerzystów na całej szerokości. Po dwudziestu metrach znów pojawia się podział, tylko ścieżka jest z lewej strony. Przy niej za to postawiono kiosk, a po drugiej stronie daszek przystanku autobusowego. Ścieżka jest tu miejscem chodzenia do kiosku oraz spacerowania oczekujących na autobus. Za dalsze kilkanaście metrów jest skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną z ulicą dwujezdniową , gdzie odchodzi w prawo ścieżka, która po drugiej stronie ulicy zakręcą i się kończy.

Nasza ścieżka prowadzi dalej wzdłuż chodnika, tym razem z prawej strony znów. Po drodze przekracza dwa wyjazdy z podwórza, a następnie przechodzi (znów krzyżując się z chodnikiem) na lewą stronę, za daszek przystanku i kiosk. Tym razem jest tu kawałek płotu metalowego odgradzającą ją od przystanku od nich. Następnie ścieżka dochodzi do dużego skrzyżowania z sygnalizacją. Po przekroczeniu jej, można skręcić w ścieżkę w prawo.

Dalej ścieżka prowadzi prawą stroną chodnika. Jest tu na środku wypukła studzienka telefoniczna nie naprawiana od lat. Ścieżka przekracza wyjazd z podwórza, a następnie się przekształca w chodnik dostępny dla rowerów gdzie jest po lewej stronie kiosk, a następnie daszek przystanku. Można przejechać za tym daszkiem, ale kiosk wymusza wtedy ostry zygzak. Poza tym można tam się natknąć na inny rower lub stojących pasażerów. Po minięciu tego daszku można zobaczyć znak „koniec ścieżki rowerowej”.

Po przekroczeniu dużej ulicy (sygnalizacja) ścieżki nie ma w ogóle, mimo że teren jest pusty i ruch na chodniku niewielki. Po drodze jest jedna uliczka poprzeczna z sygnalizacją i przystanek (daszek z lewej). Następnie wyjazd z myjni samochodowej, po którym za 15 metrów pojawiają się ścieżki: na kierunku poprzecznym i na wprost oraz równolegle po drugiej stronie ulicy (w to miejsce należy przylecieć). Ścieżka pojawia się po prawej stronie przejścia z sygnalizacją, po czym w ciasnym miejscu za skrzyżowaniem przechodzi na lewą stronę chodnika, którego połowę tu stanowi. Ponieważ na środku chodnika dla pieszych wypadają latarnie, więc często ludzie wchodzą na ścieżkę. Po lewej stronie jest mur stacji gazu, zza którego ludzie wychodzą idąc z hipermarketu w głębi po lewej. Zaraz potem jest wyjazd spod punktu poboru wody oligoceńskiej, i stacji gazowej dla samochodów. Następnie jest wjazd pod tę stację i stację benzynową. Ścieżka nadal prowadzi lewą stroną szerszego tu chodnika, aż tu nagle tuż przed skrzyżowaniem z ulicą ze światłami (wyjazd z hipermarketu) skręca w prawo na kierunek poprzeczny (jest tam nadal ścieżka równoległa). Po skręcie w lewo tam i przejechaniu jezdni wspomnianej uliczki można zobaczyć „koniec ścieżki rowerowej”. Patrz zdjęcie: nad przodem czarnego samochodu. Dalej jest szeroki mało uczęszczany chodnik prowadzący do dużej ulicy, przez którą nie ma przejazdu po tej stronie ulicy.

Wracając na naszą stronę: prosto jest chodnik przechodzący koło warsztatu samochodowego, stanowiący podjazd do niego, a następnie przystanek autobusowy z daszkiem, na którym jest spory ruch. Można przejechać za budką, ale zaraz potem następuje gwałtowne zwężenie chodnika z powodu starego, nieużywanego domu, na którym jest spory ruch za względu na to, że jest to jedyna droga do przystanku i hipermarketu. Na chodniku tym stoi tablica drogowa na dwóch rurkach utrudniając ruch. Tu "dojeżdżamy" (dolatujemy?) do skrzyżowania z sygnalizacją - z dużą ulicą. W lewo prowadzi szeroki (3 m) prawie nieużywany chodnik. Pasy bardzo szerokie, jednak w połowie zaprojektowano fikuśny zygzak utrudniający nawet ruch pieszy. Po drugiej stronie w lewo pojawia się jezdnia do ruchu pieszego i pojazdów, od której odchodzą małe uliczki.

Pułapka rowerowa

Genialność tego ciągu jest porażająca. Na pewno projektanci nie mieli żadnych kompetencji eksploatacyjnych, ani nawet elementarnego pojęcia o zasadach projektowania. Jak ma jeździć rowerzysta bezpiecznie i gdzie go policja będzie ganiać?

Zamiast budowania bezpiecznych tras stawia się bez ładu i składu mnóstwo znaków drogowych, na które mało kto zwraca uwagę. Płacimy za taką budowę systemów eksploatacyjnych z naszych podatków i jeszcze niektórzy się tym chwalą, chcąc pokazać swoją nowoczesność i przychylność rowerzystom.

? Rafał Wodzicki, ekspert eksploatacji

niedziela, 25 września 2011, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Rafał Wodzicki, *.adsl.inetia.pl
2011/11/02 17:38:16
Tego zakrętu już nie ma, ale są inne dziwne rzeczy. Już nie opisuję, bo w tym samym stylu..
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2015/01/27 15:37:09
Dokonano modernizacji tej ścieżki w okolicach Abrahama. Ręce opadają! Nagle ścieżka się kończy, a dalej jest wielki plac "chodnikowy".
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl