Blog > Komentarze do wpisu
Nieeuforycznie o rowerach i nowej ustawie
Wobec podpisania przez Prezydenta Komorowskiego ustawy o zmianie ustawy, gdzie ważnym elementem są zmiany dotyczące ruchu rowerów czuję się w obowiązku skomentować niektóre jej wątki, tym bardziej, że zignorowano praktycznie moją wielokrotnie publikowaną – także i tutaj - i przesyłaną opinię. Oczywiście jest mi wiadomo, że eksploatacją muszą i chcą się zajmować wszyscy, co prowadzi do przekonania, że specjalista eksploatacji jest niepotrzebny. O ile wykształcony już został system zbierania opinii i certyfikatów, o tyle świadomość potrzeby profesjonalizmu eksploatacyjnego jest bardzo niska i nigdy nie kojarzona z jakąś specjalną wiedzą. Specjalistą żeby być wystarczy się odpowiednio nazywać, mieć jakąś „czapkę” oraz znaleźć jakieś wzorce na Zachodzie, by ministerstwo uznało za zbędne uzyskiwanie opinii sensu stricto eksploatacyjnej argumentując tym, że konsultowało ze środowiskami rowerowymi i specjalistami od bezpieczeństwa ruchu. Do tego dokleja się kilka certyfikatów i norm unijnych.

Najciekawsze, że pismo z Ministerstwa w tej sprawie jest na i tak na najlepszym poziomie ze wszystkich jakie dostałem. Niestety, jednak ma ono tę cechę co inne: temu co pisze chce się  wytłumaczyć, albo tylko oświadczyć, że się robi co trzeba, a on nie ma racji, co potwierdzają przepisy w wymienianej liście.

Oznacza to niezrozumienie istoty nauki o eksploatacji, a więc potrzeby umiejętności DOBREGO  spajania wiedzy z różnych dziedzin przy jej pomocy. Do zamykania ust służą tu także przepisy unijne, jak kiedyś literatura radziecka, co oznacza także niezrozumienie tego, że te przepisy wynikają z wiedzy eksploatacyjnej i nie są tylko ewangelią do wierzenia. Nie można zakładać, że są one dobre bo zachodnie!

 Ścieżka rowerowa a la polonaise

Pierwszy błąd popełniono  w definicji roweru, który opisano głównie za pomocą szerokości, pomijając jego istotę funkcjonalną, czyli możliwość traktowania go jako uczestnika ruchu drogowego lub w innych miejscach, w tym po drogach dla pieszych. Łaskawie się pozwala na jechanie „chodnikiem” (brak definicji, a przecież pobocze też jest swego rodzaju chodnikiem, a każe się nim jechać) w razie złej pogody, czyli prawie nigdy, bo przecież we mgle i ulewie nikt nie powinien jeździć prócz pasjonatów ekstremalnych.

 Jednocześnie wypędza się na jezdnię osoby nie mające kwalifikacji, w tym psychologicznych do uczestniczenia w ruchu drogowym, gdzie występują duże różnice prędkości i energii pojazdów. Proponowana przeze mnie naturalna zasada, że osoby jadące po chodniku mają się zachowywać odpowiednio jako goście tam, a jadące po jezdni zgodnie z zasadami ruchu drogowego, w tym przepisów - rowerowych została zignorowana. Nie można uznać za właściwe umieszczenia stwierdzenia, że rower na chodniku (jeśli już się tam znajdzie w bardzo szczegółowych warunkach) ma ustępować pierwszeństwa pieszym. Jak można wymagać od ludzi bez uprawnień takich dokładnych rozróżnień kiedy może, a kiedy nie może i jak może?  To jest przerażająca niefunkcjonalność prawa, którego nawet w obecnej postaci nikt nie potrafi realizować.

Dosyć mnie dziwi także lekceważenie tego co piszę, przez środowiska rowerowe (kiedyś nawet mi napisano, że to tylko ja się chcę promować i już dość tego), choć skądinąd wiadomo, że kilka zasad dla niego sformułowałem.

 Zupełnie nie zdefiniowano relacji między chodnikiem i równoległą ścieżką rowerową, która bywa traktowana jako część chodnika nawet przez osoby z prawem jazdy. Oznacza to obniżenie prędkości i konieczność jechania tam tak jak po chodniku. Znaki nakazu „droga dla rowerów” są obowiązujące dla rowerzystów, ale dla pieszych już nie, bo nie muszą oni o nich nawet wiedzieć. Śmieszne są znaki z podziałem na chodnik i drogę dla rowerów, gdy się tego w ogóle nie egekwuje. Przeciętny człowiek ma to w nosie, a co najwyżej uważa, że rowery i piesi mogą tam być razem, na całej szerokości. A że są jakieś białe paski i obrazki? Nie zwracają na to uwagi także mający prawo jazdy! Więc po co takie ścieżki? Resztę uwag mogą czytelnicy znaleźć we wcześniejszych artykułach.

 Dlaczego np. w uzasadnieniu pisze się, że miłośnicy rowerów będą mogli sprawniej poruszać się?... Ależ  ustawa nie jest dla miłośników tylko dla uczestników ruchu, którzy bywają miłośnikami, co jednak nie ma nic do rzeczy! Natomiast niewłaściwe jest tworzenie przepisów dających możliwość przerzucania odpowiedzialności na rowerzystę, co często słychać w relacjach medialnych: „jechał po chodniku” lub „po pasach” i zajmowania się problemem czy mógł tam być.

 I dlatego daleko mi do euforii w ocenie tego nowego prawa „ułatwiającego życie rowerzystom”. Mnie nie ułatwia wcale. Tak jak wiele innych przepisów (eksploatacyjnych przecież), które poddałem analizie zawiera ono wiele niemądrych i niepotrzebnych rzeczy. Świadczących o braku wiedzy eksploatacyjnej wymaganej przy łączeniu różnych elementów w sposób systemowy. Szkoda, że  i Prezydent dał się w to wmanewrować. Ale przecież też  nie ma pojęcia o eksploatyce i zawsze ktoś nie mający pojęcia o eksploatyce, mu powie: może być, a te uwagi niżej podpisanego można wsadzić do segregatora, jako „konsultację obywatelską jakiegoś pana” – nie wziętą pod uwagę. Przewiduję, że – jak w wielu innych sprawach – konieczna będzie kolejna nowelizacja tak psutego prawa. Bo ja nie jestem jakimś panem, co inni specjaliści powinni rozumieć przynajmniej. Niezbędne jest stosowanie eksploatyki przy tworzeniu prawa.

 (-) Rafał Wodzicki

niedziela, 01 maja 2011, aph521

Polecane wpisy

Komentarze
2011/05/01 09:36:27
Tak sobie myślę jak to rowerzysta idzie sobie prowadząc rower chodnikiem, a nagle widząc takie coś jak na zdjęciu wsiada na rower i wjeżdża w ten wózek dziecięcy i mamusię, która zaczyna wrzeszczeć, że on popełnił przestępstwo i skrzywdził dzieci. Taka tam fantazja eksperta eksploatacji...
-
Gość: RMF, *.podlaczamy.net
2011/05/09 13:49:50
Rany, ale bzdury...

- "Pobocze to prawie jak chodnik" - otóż NIE. Mówi o tym Prawo o Ruchu Drogowym, radze przeczytać.

- "W ulewie i mgle nikt nie powinien jeździć" - a właściwie to dlaczego? Bo tak powiedział "eksploator"?

- "Nie można uznać za właściwe umieszenia stwierdzenia, że rower na chodniku ma ustępować pierwszeństwa pieszym." - owszem, można, tak w dodatku jest na całym świecie, że chodnik służy do chodzenia.

- "Znaki nakazu droga dla rowerów są obowiązujące dla rowerzystów, ale dla pieszych już nie, bo nie muszą oni o nich nawet wiedzieć." - owszem, musi. Pieszego na drodze obowiązuje ten sam PoRD co kierowcę.
-
Gość: aph, *.adsl.inetia.pl
2011/05/09 17:44:11
Poziom tego komentarza jest równy wiedzy komentującego. Za to poziom pouczania jest równy odwadze. I to jest właśnie powód obniżania lotów społecznych: kompletny brak wiedzy i samokrytycyzmu w wyrażaniu sądów. Proszę uważnie czytać: musiał to znany analityk wyprodukować. O kulturze już w ogóle nie wspominam.
Zwalczanie tego typu "dyskusji", a la niektórzy mężowie stanu jest zasadnicza potrzebą Polski. Biedny ten dyskutant jest, co by nie powiedzieć.
-
2018/03/28 08:09:20
Minęło siedem lat i dalej te same pouczenia powtarzają.... Żadnej konstruktywnej reakcji.
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl