Blog > Komentarze do wpisu
Opinia (ekspertyza) sprzed lat
Swego czasu dla środowiska rowerowego zrobiłem społecznie (podałem jednak jej cenę na końcu, którą powinni zapłacić decydenci, gdyby szanowali ją) opinię na temat walorów eksploatacyjnych ścieżek rowerowych oraz systemu komunikacji rowerowej w Warszawie (a także w innych miastach). Warto opublikować ją dziś na, aby skonfronotować ją z tym co się stało od tego czasu. Akurat idąc wzdłuż ścieżki rowerowej malowanej zrobiłem próby zwrcenia uwagi dwóm paniom, które sobie maszerowały po ścieżce. Jedna odpowiedziała: "a przecież nic nie jedzie". Druga była subtelniejsza (w ramach praytetów): "a co to pana obchodzi". Wujaśniam, że uczestniczyłem w powaznym wypadku spowodowanym wtargnięciem na ścieżkę.... Opinię przytaczam w ówczesnej formie...

1. Opis stanu obecnego
W Warszawie przez wiele lat nie istniały ścieżki rowerowe prócz fragmentu w al. „Solidarności” (Świerczewskiego) przy Towarowej, który był praktycznie bezużyteczny i jedynie pokazywany na zakładkach dla dzieci. W latach 70. zbudowano kilka odcinków w al. Sobieskiego oraz na ul. Modlińskiej. Ścieżki te, wykonane w technice asfaltowej miały od początku wady takie jak np. nie obniżenie krawężników przed Instytutem Psychiatrii. Wady te zostały w większości usunięte po moich listach w tamtych latach. W miastach poniemieckich (np. we Wrocławiu) istniały ścieżki rowerowe o dobrej konstrukcji jednak nie były one oznakowane i praktycznie zostały zniszczone w trakcie remontów ulic, np. po wielkiej powodzi na ul. Traugutta, gdzie przedtem służyły jako parking. Ścieżki te były prawidłowo wprowadzone na zakończeniach w jezdnie (dotyczyło to przedowjennych warunków ruchowych). Obecnie we Wrocławiu odbudowano zdewastowaną przez wiele lat poniemiecką ścieżkę rowerową na ulicy Na Grobli wzdłuż wodociągów. Ma ona jednak małe znaczenie, a zakończenia są zrobione nieudolnie ( mimo że niemieckie były dobre) i zastawiane samochodami.
W związku ze zmianą ustroju nastąpił swego rodzaju boom w tej kwestii i ZDM zadeklarował, że nie będzie teraz remontu ulicy bez budowy ścieżek. Powstały w ten sposób fragmenty różnej długości i wartości mające wiele wad systematycznych wynikających z braku wiedzy eksploatacyjnej projektantów. Robią one wrażenie konstrukcji dyletanckich i stwarzają wiele zagrożeń. Wynika to takze z nie podejmowania problemu koordynacji różnych instytucji miejskich.
2. Opis zagrożeń (przykłady)
- konsekwentne kończenie fragmentów w przypadkowych miejscach, co zmusza np. do jazdy po chodniku, choć jest ona zabroniona (ul. Fieldorfa, ul. Wenedów, przy kanale Piaseczyńskim ul. Czerniakowska przy Chełmskiej)
- brak jakiejkolwiek myśli systemowej, która by łączyła w sieć istniejące ścieżki (np. ścieżka z mostu Świętokrzyskiego kończy się na Wybrzezu Kościuszkowskim i brak jest połączenia ze ścieżka na ul. Topiel mimo małej odległości i wykonywanych tam robót), a także zwyczajowe drogi rowerowe
- poprzeczne progi i rowy brak jakichkolwiek czynności obsługowych przez lata będące zagrożeniami różnej klasy (przerwa dylatacyjna na nowym moście Świętokrzyskim, korzenie wypychające asfalt i zapadliska z wystającymi klapami – al. Sobieskiego, korzenie na Wybrzeżu Helskim przy ZOO, zdewastowany asfalt na ul. Wenedów)
- nie wycinanie gałęzi nad zbudowanymi ścieżkami, co grozi wydłubaniem oka lub śmiercią (ul. Topiel)
- remonty ważnych ulic bez wykonania ścieżek rowerowych mimo dużego ruchu rowerów, co znaczy, że ZDM kłamie w telewizji, twierdząc, że nie będzie remontu bez ścieżki (ul. Fieldorfa, ul. Waszyngtona od Wiatracznej do parku Skaryszewskiego, ul. Grochowska przed Urzędem Dzielnicy Praga Południe)
- nieudostępnianie chodników na mostach i ulicach o małym ruchu pieszych (most Poniatowskiego, ul. Ostrobramska – i tak się jeździ)
- brak akcji informacyjnej skierowanej do pieszych, którzy spacerują po ścieżkach oraz nagle na nie wchodzą nie zwracając uwagi na znaki pionowe i poziome (jest to związane z tym, że dawniej ścieżki nie były powszechne i dzieci nie uczy się w szkole odpowiednio oraz z powszechnym wtórnym analfabetyzmem), a nawet ubliżają rowerzystom, gdy dojdzie do groźnej sytuacji
- brak akcji informacyjnej skierowanej do rowerzystów, którzy traktują dowolnie znaki - NAKAZU, a nie możliwości jazdy po ścieżce - jeżdżąc po ulicach szybkiego ruchu, czemu sprzyja brak konieczności posiadania karty rowerowej (jest to wielkie zagrożenie)
- brak akcji na temat oświetlenia rowerów od zmierzchu zarówno w ruchu po chodniku, jak i po jezdni (jest to wielkie zagrożenie)
- brak przeciwdziałania jeżdżeniu z nadmierną prędkością wśród ludzi, w tym małych dzieci
- groźne zakręty (pod kątem prostym bez widoczności!!!) i spadki nie biorące pod uwagę właściwości kinetycznych roweru (między ulicą Topiel i Dynasy, na ul. Topiel, ul. Starzyńskiego, przejazdy pod mostem Siekierkowskim na Wale Miedzeszyńskim, zjazdy z mostu przez Wał Zawadowski, trasa Siekierkowska przy fosie, ul. Stanów Zjednoczonych przy jeziorku, Górczewska/al. Prymasa Tysiąclecia i objazd stacji benzynowej, Belwederska)
- konflikty z zabudową chodników: kioskami, wiatami przystankowymi, a także handlem ulicznym (ul. Sobieskiego przy Dolnej, rondo Waszyngtona przy stadionie, )
- nietrwałe oznakowanie ścieżek liniami na chodniku nigdy nie jest odnawiane i jest całkiem nieczytelne nie tylko dla rowerzystów, ale i dla pieszych (ul. Belwederska, park Agrykola, ul. Browarna, ul. Kruczkowskiego)
- wymiana nawierzchni na chodnikach w niezłym stanie i utrzymywanie przez lata chodników zrujnowanych, gdzie płyty się rozpadają z powodu ukradzenia cementu przy produkcji płyt (ul. Starzyńskiego, ul. Waszyngtona przy parku Skaryszewskim)
- brak obniżania krawężników: próbują tu wytłuc podjazdy zapaleńcy; powoduje to konieczność odwracania uwagi od ruchu drogowego (Wybrzeże Helskie: wjazd na ul. Starzyńskiego przy ZOO; ul. Namysłowska, Wał Miedzeszyński/ul. Zwycięzców)
- brak umiejętności wykonania poziomego przejazdu przez ulice poprzeczne, co powoduje konieczność zwracania uwagi na ten fakt zamiast na ruch drogowy (Wał Miedzeszyński, trasa Siekierkowska)
- uciążliwe prowadzenie ścieżki raz pod górę, raz w dół (trasa Siekierkowska)
- niepotrzebne sploty z chodnikiem (Pole Mokotowskie, pl. Puławski, ul. Starzyńskiego)
- przejazd przez tunel i wokół zakończenia ul. Kijowskiej został przegrodzony płotkiem, co spowodowało chodzenie piesz i z rowerem po torowisku tramwajowym, a także jazdy pod prąd (przykład żenującej interpretacji mojej uwagi o braku przejazdu przez tory: dalsza korespondencja – i inne kontakty - została zerwana przez dyrektora Karosa z „Tramwajów Warszawskich”, co zmusiło mnie do złożenia informacji o spowodowaniu zagrożenia w ruchu drogowym w Prokuraturze Praga Północ)
- obsuwanie się ścieżki wraz z płotkiem w kierunku jezdni (Wał Miedzeszyński przy Fieldorfa)
- przepisy o niedopuszczalności jazdy po chodniku jest absurdalny, bo bardzo często szeroki chodnik jest nieuczęszczany, a jazda po jezdni niebezpieczna. Podobnie zakaz przejżdżania po pasach, gdzie ustawodawca wyobraził sobie, że rowerzysta będzie schodził z roweru co kilkaset metrów, co jest absurdalne psychologicznie, tymbardziej, że po wielu pasach nikt nie chodzi. Przepisy powinny dotyczyć tylko bezpiecznego ruchu i powinny być egzekwowane, gdyż inaczej stają się bezsensownym zajęciem dla policji.
3. Podsumowanie:
Po raz kolejny okazuje się, że miejskie przedsiębiorstwa eksploatacyjne nie zdają sobie sprawy co to jest inżynieria eksploatacji, mimo że używają tego wyrażenia razem ze słowem system. Stwarzane są coraz to nowe zagrożenia, za które nikt nie będzie chciał ponieść odpowiedzialności. W czasie dochodzeń powypadkowych nie bierze się tych faktów pod uwagę. Projekty mają charakter amatorski, podobnie jak odbiory: eksploatacyjnik nie powinien odebrać takich ścieżek, a nawet ich projektów. Jazda po chodniku jest faktem i nie należy udawać, że jej nie ma natomiast należy przeciwdziałać nieprawidłowościom.
Propozycje współpracy ze strony PNTTE są zbywane lub pomijane milczeniem, a uwagi w nieudolny sposób przetwarzane – czasami - we własnym zakresie (stanie się to także z tą opinią). Jest to wynik przekonania, że każdy się zna na eksploatacji i można zaoszczędzić na ekspertyzie, co powoduje brak zapotrzebowania na takich fachowców i żenujące efekty. Jest to ponadto nieetyczne zarówno ze względu na próby kradzieży wiedzy, jak i z powodu bezpodstawnego twierdzenia, że jest się fachowcem, czyli nieumiejętności oceny własnej i podwładnych wiedzy oraz nieznajomości obecnego jej stanu, podczas gdy postępowania bardzo często przeczą elementarnej logice. Praktycznie kompromituje to Zarząd Dróg Miejskich jako instytucję eksploatacyjną i nie tylko. Audyt eksploatacyjny tego systemu, a także udział audytorów w odbiorach projektów i wykonania zlikwiduje tego typu przypadki nieudolnego tworzenia ścieżek.
Ponieważ niniejsza opinia została wykonana za darmo wobec etycznej konieczności przeciwdziałania nieudolności i zagrożeniom etyczne byłoby, gdyby została opłacona przez tych, którzy spowodowali jej konieczność, czyli Zarząd Dróg Miejskich i Zarząd Miasta Warszawy. Niewątpliwie powinno to spowodować dochodzenie w sprawie okoliczności powstania tego typu sytuacji.
Cena wynosi 2000 zł, które należy przelać na konto nr........................ 

biegły
(także rowerzysta oraz sekretarz Komisji Audytu Eksploatacji)

inż. Rafał Wodzicki

 

PS Na koniec dodam: nic się nie zmieniło. Za to specjaliści od eksploatacji jeżdżą na Zachód zobaczyć jak to jest. Dziś też widziałem ścieżkę świeżowytyczoną, gdzie w jednym miejscy nad nią są gałęzie twarde i peki miekkich, zagrażające śmiercią, a w innym ścież końcxzy się i zaczyna na chodniku. Chyba ktoś musi tu dojść i wśiąść. Istotnie, za moje podatki trzeba się dowiadywać w Amsterdami, że tak nie wolno robić. Obrazków nie daję: są na ulicach. Mnie oczywiście nikt nie zapłacił. Zobaczcie ile osob ma co robić przez tyle lat. Na tym polega amatorszczyzna eksploatacyjna. Inni za to społecznie się muszą chandryczyć, nartażając się pisarzom urzędowym, których pozdrawiam... Pytam: za co  bierzecie pieniądze?

poniedziałek, 19 lipca 2010, aph521

Polecane wpisy

(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl