Blog > Komentarze do wpisu
Ruch rowerów
Przez lata wydawało się, że ruch rowerów nie wymaga żadnych szczególnych ustaleń i że podlega on po prostu przepisom ruchu takim jak pojazdy mechaniczne, a gdzie indziej jakoś tam będzie. Nie było ścieżek – prócz ich śladów w miastach poniemieckich, a poza drogami każdy się turlał jak mógł –także wśród pieszych. Pojawienie się rowerów górskich, mogących sprawnie pokonywać nierówności oraz mody na rower kazało zauważyć, że trzeba ruch rowerowy jakoś unormować. Przystąpiono więc do tworzenia przepisów i wymyślania kar.

Efektem tych wszystkich zjawisk było pojawienie się zupełnie nie przygotowanych rowerzystów na chodnikach. W gazetach pojawiły się krytyki i wyrazy oburzenia po kolejnych incydentach powodowanych przez rowerzystów jeżdżących agresywnie. Traktują oni pieszych jak słupki do slalomu, albo przejeżdżają z wielką prędkością przed otwartymi drzwiami autobusu stojącego na przystanku, czy bramami domów, z których może ktoś wyjść.

Drezno wjazd na ścieżkę
Warto przypomnieć, że ruch rowerów po chodnikach usankcjonowano tam, gdzie na jezdni obowiązują większe prędkości, a chodnik ma odpowiednią szerokość. Takie rozgraniczenie jest oczywiście niemożliwe do wyegzekwowania, za to daje asumpt do atakowania rowerzystów jeżdżących spokojnie, gdyż ich łatwo zatrzymać. Zatrzymanie agresywnych jest bardzo trudne i wymaga profesjonalnego podejścia ze względu na duże energie tu występujące, groźne zarówno dla postronnych jak i dla samego agresywnego rowerzysty. Wbrew pozorom grożą one nawet śmiercią. A komu przeszkadzają rowerzyści na szerokich, pustych chodnikach, gdzie czasem też próbuje się ich wygonić na ruchliwą jezdnię?


Warto podkreślić, że agresywni rowerzyści często sami się chronią, jeżdżąc w kaskach i kamizelkach odblaskowych (czasem zresztą zakładając na nie czarny plecak), całkowicie pomijając bezpieczeństwo, a nawet jego poczucie u pieszych, którzy na chodnikach są przecież u siebie. Mogą też mieć wady słuchu, wzroku, czy w ogóle psychiki i nie muszą przestrzegać specjalnych przepisów ruchu, prócz poruszania się po przejściach przez jezdnię i powszechnie ignorowanego zakazu chodzenia po ścieżkach rowerowych uważanych za czerwone chodniki z obrazkami. Normalne są przecież dowolne tory i nagłe zmiany kierunku ruchu pieszych, w tym niepełnosprawnych, dzieci i psów (także ciągnących za sobą smycz). Na przystankach stają autobusy i tramwaje, z których wysypują się grupy ludzi zupełnie nie spodziewających się szaleńca na rowerze jadącego w poprzek.


Bardzo istotnym problemem jest przejeżdżanie rowerów przez jezdnię po pasach dla pieszych. Przepisy proponują tu schodzenie z roweru i przeprowadzanie go na drugą stronę. Jest to przepis ignorujący zarówno właściwości psychologiczne człowieka, a także oczywisty bezsens podróżowania pojazdem z którego się stale schodzi. Rowerzyści są tu niejako w pułapce: nie można jeździć po pasach dla pieszych, a przejeżdżanie obok nich w razie wypadku jest powodem twierdzenia, że mógł być potrącony przez samochód bo nie był na pasach.

Agresywnie jeżdżący rowerzyści przenoszą wszystkie zagrożenia takiej jazdy na miejsce szczególne jakim są pasy, gdzie przecież trzeba zachowywać szczególną uwagę.
Złapanie pojedynczych rowerzystów i to wcale nie tych groźnych jest działaniem jałowym. Konieczne jest jasne zdefiniowanie czym jest rower i jak doprowadzić sytuację do właściwego poziomu. Trzeba więc opisywać przyczyny konfliktów między rowerzystami, pieszymi i pojazdami mechanicznymi, aby dojść do rozwiązania.


Jednym z podstawowych błędów jest definiowanie roweru jako pojazdu drogowego, a potem pozwalanie na ruch rowerów po chodniku lub ścieżce. Rower jest pojazdem, który jest akurat na pograniczu między pojazdami drogowymi i pieszymi. Jeśli znajduje się na jezdni musi przestrzegać wszystkich przepisów kodeksu drogowego: mieć oświetlenie, stosować się do zasad pierwszeństwa i ograniczonego zaufania (i to bardzo szczególnie ze względu na bardzo dużą dysproporcję mas i prędkości). Jeśli rowerzysta znajduje się na chodniku musi przestrzegać zasad kultury ogólnej i przestrzegać zasady, że chodnik należy do pieszych i rowerzysta jest tu gościem: musi się poruszać z prędkościami współmiernymi do ruchu pieszego.


Już z tego krótkiego opisu wynika, że prawdziwą przyczyną konfliktów między pieszymi i rowerzystami jest brak znajomości zasad kultury, a także bardzo ważnej zasady ruchu drogowego: gdy stoi pojazd komunikacji publicznej wszyscy mają stać, aby nie być zagrożeniem dla wysiadających i wsiadających. Na chodniku także należy stosować oświetlenie roweru.


Należy podkreślić, że konflikty między pieszymi i rowerzystami powstają najczęściej tam, gdzie jest duży ruch pieszy. Rowerzyści poruszają się tam tak, jak na chodnikach szerokich i pustych lub na torach przeszkód.. Z tego powodu wygania się wszystkich rowerzystów – także tych, którzy się boją jeździć po jezdni – między samochody. Policjant potrafi zaproponować rowerzyście, aby nie jeździł w ogóle jeśli się boi jeździć po jezdni. Jest to działanie absurdalne, które stanowi istotne zagrożenie, szczególnie dla rowerzystów, którym grozi ciężkie kalectwo z racji zupełnej dysproporcji energetycznej między samochodami (także ciężkim ciągnikami siodłowymi z których prawie nie widać rowerów). Także jednak dla pojazdów silnikowych, które mogą uczestniczyć w poważnych wypadkach spowodowanych przez rowerzystów. Policja i straże miejskie jednak zostały wpędzone w trudną sytuację, gdzie mając niejasne przepisy i nie mając technologii zatrzymywania rowerzystów agresywnych muszą „coś” zrobić. Jak wszystkie procesy eksploatacyjne, gdzie brak procedur zmusza do działania „jakoś” jest to zupełnie nieefektywne, co z kolei może wzbudzić agresję publiczności, która widzi nieudolność wcale nie musząc rozumieć jej przyczyny. Jakże ma ją zresztą rozumieć, jeśli widocznie nie rozumieją jej specjaliści ruchu drogowego i ustawodawcy, u których znajomość systemowych zasad eksploatacji jest raczej przypadkowa.


Jeżdżenie rowerów po szerokich i pustych chodnikach nie jest żadnym zagrożeniem, podobnie jak po szerokich i pustych pasach. Koło pasów dla pieszych należy jednak ZAWSZE malować przejazdy dla rowerów – niezależnie od tego, czy dochodzi tu ścieżka rowerowa, czy nie. Łączenie możliwości przejazdu przez jezdnię z tym czy ścieżka dochodzi do niej i czy są oddzielne światła „z rowerem” palące się w fazie razem ze światłem dla pieszych jest absurdalne. Zagrożenia i potrzeby nie zostały tu nijak zdefiniowane i takie instalacje stanowią swego rodzaju uspokajacze sumienia ich projektantów. Tak samo można powodować wypadki wjeżdżając ze ścieżki pod samochód, jak i nagle zjeżdżając z chodnika. Można temu zapobiec tylko przez bezpieczne zachowanie, podobne do zachowania pieszych, jeśli znają przedwojenną regułę: stań-spójrz w lewo-spójrz w prawo-spójrz jeszcze raz w lewo-droga wolna-przechodź. Reguła ta została całkiem zarzucona w wychowaniu dzieci i w ogóle nie funkcjonuje w społeczeństwie. Wielu rowerzystom, jeśli nie są ludźmi z natury ostrożnymi, wydaje się, że prowadzenie pojazdu o dużej przecież energii polega na bezustannym próbowaniu jego możliwości maksymalnych. Na przykład na dojeżdżaniu do jezdni z dużą prędkością i hamowaniu na samym skraju zupełnie zapominając, że w ten sposób straszy się kierowców, a także naraża wszystkich w koło na ciężki wypadek, np. spowodowany nagłym pęknięciem linki hamulcowej.
Często można też zauważyć rowerzystów rozmawiających w czasie jazdy przez telefon komórkowy. Zagrożenia z tego wynikające są analogiczne jak po spożyciu alkoholu (nawet gdy się ma słuchawki lub zestaw głośnomówiący. Osoba rozmawiająca nie jest w stanie dobrze obserwować drogi przed sobą, szczególnie podczas jazdy po ruchliwym chodniku, ścieżce czy jezdni. Jest oczywiste, że zachowania takie są wzorowane na zachowaniach kierowców, często obserwowanych w rzeczywistości i filmach. Reżyserom wydaje się, że jest to takie widowiskowe, gdy kierowca pędzi przez skrzyżowania rozmawiając przez telefon

Wychowanie
Karta rowerowa powinna być dokumentem, który się otrzymuje po odpowiednim szkoleniu z ww. dziedzin, w szkole. Nie tylko w takiej, gdzie personel sam wpadnie na taki pomysł, ale w każdej, co powinno wynikać z programów. Same przepisy nie dają wiele, jeśli nie idą w parze z ogólną ogładą opartą np. na dziesięciu przykazaniach. Nauka jazdy na rowerze może być dobrym pretekstem do wychowania ogólnego: zauważania drugiego człowieka, przewidywania jego zachowań itp. Wtedy jest też czas wpojenia zasady, że w czasie jazdy jakimkolwiek pojazdem nie należy nic innego robić – np. rozmwaiać przez telefon komórkowy.
Rower jest także doskonałym narzędziem do wychodzenia z uzależnień, co miało okazję sprawdzić wielu dzisiejszych zapaleńców. Jazda na nim zajmuje umysł i kieruje uwagę na innych ludzi właśnie, także tych, którym trzeba pomóc, problemy techniczne i piękno krajobrazu, które z tą prędkością może być kontemplowane najlepiej.


Przepisy proponowane:
1. Rower jest pojazdem, który może się poruszać:
- po jezdni; musi wtedy się poruszać zgodnie z przepisami kodeksu drogowego
- po ścieżkach rowerowych czyli jezdniach dla rowerów; przepisy kodeksu drogowego mają tu zastosowanie ograniczone ze względu na mniejsze prędkości konieczność przestrzegania także zasad ruchu pieszych, z którymi ścieżki te są splecione.
- po chodnikach i innych drogach dla pieszych; musi wtedy się poruszać zgodnie zasadami ruchu pieszego w szczególności z prędkością uwzględniającą obecność osób i zwierząt nie przestrzegających żadnych reguł.
2. Na przejściach przez jezdnię obowiązują zasady takie jak na chodnikach, z tym że zaleca się w miejscach ruchliwych malowanie przejazdów dla rowerów poza pasami dla pieszych, analogicznie jak w przypadku skrzyżowań jezdni ze ścieżkami samochodowymi. Na takich przejazdach rowerzysta musi zachować szczególną ostrożność, ze względu na zagrożenia na styku pieszy-rower-pojazd drogowy lub szynowy.
3. Wychowanie przy użyciu rowerów jest integralną częścią procesu nauki. Ma on służyć nauce szacunku dla drugiego człowieka, ostrożności, zauważania nieprawidłowych zachowań innych ludzi i zasady ograniczonego zachowania, przepisów ruchu drogowego itp. Należy pamiętać, że ci którzy nie uczestniczyli w takich procesach są wychowywani przez tych, którzy mają je za sobą. Należy pamiętać, że rower ma służyć także wychowaniu ogólnemu młodego pokolenia, także w poszanowaniu prawa. Wprost przysposabia ono do przyszłej funkcji dobrego kierowcy samochodu
4. Chodzenie po ścieżkach rowerowych jest poważnym wykroczeniem stwarzającym realne zagrożenia i musi być zwalczane w sposób niepobłażliwy, także tam, gdzie bezpośrednie zagrożenie nie wystąpiło. W szkole należy takie zachowania zaszczepiać dzieciom.

Infrastruktura adekwatna
Założeniem jest przyjęcie, że rower jest pojazdem który może jeździć wszędzie w sposób adekwatny do sytuacji. Przed takim użytkowaniem rowerów nie uciekniemy i bynajmniej nie zwiększa to zagrożeń. Wychowanie dzieci od najmłodszych lat przy użyciu rowerów pozwoli na podniesienie kultury ogólnej i przygotowanie ludzi do prowadzenia pojazdów mechanicznych o dużo większych możliwościach w sposób bezpieczny. Nauczy też poszanowania drugiego człowieka: zwracania uwagi na jego zachowania i potrzeby, a także implementować przepisy w sposób adekwatny do sytuacji.


Ścieżki rowerowe powinny być wyposażone także w napisy – pionowe i poziome - tekstem otwartym, zakazujące ruchu pieszych, przynajmniej do czasu, gdy świadomość społeczna tego będzie wystarczająca. Nie można udawać, że wszyscy znają znaki drogowe i zwracają uwagę na nie. Nawet napisów wielu ludzi nie czyta, jednak jest to pewien sposób na szybsze upowszechnienie zasad.

Znaki w Tiergarten

Podsumowanie
Obecne przepisy o ruchu rowerów całkowicie pomijają zjawiska psychiczne, a szczególnie kulturowe powodujące spadek kultury ogólnej i wzajemne lekceważenie u kolejnych pokoleń, które są rzeczywistymi przyczynami wielu zagrożeń. Pozwalają one karać, ale nie bardzo wiadomo za co. Stąd też bardzo małe ich zastosowanie i przestrzeganie. Karty rowerowe mają teraz znaczenie jedynie symboliczne – dla dzieci. Przy okazji uczy się je tego, że nie trzeba się specjalnie natrudzić, aby mieć jakiś dokument. Możliwa jest jazda rowerzystów w ogóle nic nie wiedzących o ruchu drogowym pomiędzy samochodami, podobnie jak chamstwo wobec pieszych, którzy niejednokrotnie nie pozostają dłużni.


Systemowe zorganizowanie ruchu pieszych, rowerów i pojazdów mechanicznych pozwoli na poprawę stosunków międzyludzkich przez podniesienie poziomu wzajemnego zrozumienia oraz spadek ilości zagrożeń, przy jednoczesnym nieograniczaniu swobody użytkowania rowerów. Jak jednak się zdążyłem zorientować nie wszystkie te zasady są rozumiane i doceniane, co prowadzi do utrwalania niewłaściwych zachowań.


RAFAŁ WODZICKI

poniedziałek, 10 maja 2010, aph521

Komentarze
Gość: Rafał Wodzicki, 213-238-76-80.adsl.inetia.pl
2012/03/21 08:03:18
Nauka fizyki przy pomocy rowerów jest najlepszą szkołą dla przyszłych kierowców...
-
Gość: Rafał Wodzicki, 213-238-76-80.adsl.inetia.pl
2012/03/21 08:07:58
(C) WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Katalog-blogow.pl